Czarna komedia o czarnej owcy

Czarna komedia o czarnej owcy

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Dark Horse” amerykańskiego filmowca Todda Solondza, który po raz trzeci ubiega się o Złotego Lwa, spotkał się na 68 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji z przychylną reakcją widzów. Obraz Solondza nie ma jednak większych szans na zwycięstwo.
Abe (Jordan Gelber) - to beznadziejny przypadek. Nie skończył studiów, mieszka z rodzicami, a wysoką pozycję w firmie zajmuje tylko dlatego, że jest synem właściciela. Nie ma dziewczyny, nie jest atrakcyjny, jeździ żółtym hummerem i kolekcjonuje zabawki. Z kolei jego rodzice (Christopher Walken i Mia Farrow) wolny czas spędzają na oglądaniu seriali. Nie kochają się, ale nie wzięli rozwodu przez wzgląd na dzieci. Natomiast brat Abe’a (Justin Bartha) zawsze był tym zdolniejszym, skończył medycynę i... nie płakał w dzieciństwie.

Abe usiłuje zdobyć względy neurotycznej Mirandy (Selma Blair), która doszła do wniosku, że nadszedł dla niej czas, by porzucić karierę, wszelkie ambicje, zapomnieć o odnalezieniu w życiu miłości i zająć się rodzeniem dzieci, czyli krótko mówiąc - wziąć ślub z Abem.

Nie macie już chyba wątpliwości, że film twórcy gorzkich „Palindromów", to czarna komedia. Dodajmy, że jest to całkiem zabawna czarna komedia. Nie sposób np. nie parsknąć śmiechem, gdy Abe śni o wiekowej sekretarce ojca (rewelacyjna Donna Murphy), na co dzień szarej myszce, która jednak w sennych marzeniach bohatera zmienia się w seksowną i pewną siebie kobietę sukcesu. Niestety historia przyjmuje w finale w melodramatyczny ton, który nie pasuje do wcześniejszej części filmu. „Dark Horse” Todda Solondza to przyjemna i dowcipna propozycja – nie umywa się jednak do „Poważnego człowieka”, znacznie lepszej komedii braci Coen poświęconej temu samemu tematowi.