Głos Polski

Głos Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polacy mieli okazję zobaczyć już chyba wszystkie możliwe formy muzycznych programów rozrywkowych. Niestety większość służyła nabijaniu i bez tego wypchanych po brzegi sakiewek prezesów telewizji oraz lansowaniu członków jury. Od tej reguły jest już jednak wyjątek - TVP w swojej jesiennej ramówce znalazła miejsce dla nietuzinkowego programu muzycznego.
O sile „Voice of Poland" stanowi przede wszystkim formuła programu. Z pozoru nie jest oryginalna – uczestnicy, jak w innych tego typu show, wykonują znane i lubiane utwory. Znacie? Znamy. Otóż właśnie nie do końca – bo w „Voice of Poland” członkowie jury nie widzą uczestnika, dzięki czemu skupiają się tylko na wokalu. Jeżeli im się spodoba, mogą w trakcie wykonania się odwrócić. Jeżeli żaden z nich się nie odwróci – uczestnik zabawy odpada. Jeżeli natomiast odwróci się więcej niż jeden – uczestnik ma prawo wybrać, do drużyny którego członka jury chce trafić. Zdarza się więc, że członkowie jury muszą stoczyć bój o utalentowanego wykonawcę.

W show biorą udział osoby, które przeszły już wstępną selekcję, w związku z czym reprezentują pewien muzyczny poziom. Jeżeli szukacie więc programu, w którym większość uczestników to ofiary przedawkowania azotanu amonu, megalomani i wariaci – to „Voice of Poland" nie jest dla was. Większość uczestników prezentuje bardzo wysoki poziom, a niektórzy dorobili się nawet własnego, unikalnego stylu i wszystko wskazuje na to, że – nawet gdy odpadną z programu - jeszcze o nich usłyszymy.

Program nie jest jednak śmiertelnie poważny - o co dbają członkowie jury. Nareszcie nie są to ludzie znikąd, pseudoznawcy tematu, dyrygenci, nieudani członkowie beznadziejnego boysbandu, samozwańczy geniusze i wielcy dziennikarze. Jury w składzie: Kayah, Nergal, Piasek i Ania Dąbrowska tworzy znakomity kwartet. Każde z nich reprezentuje zupełnie odmienny styl (tak w życiu, jak i w muzyce), i - co najważniejsze – każdy juror to człowiek naprawdę muzyką się pasjonujący. Ich uwagi pod adresem wykonawców nie są słowotokiem mającym świadczyć o erudycji jurora lub – ewentualnie – o jego umiejętnościach słowotwórczych. Zamiast tego wypowiedzi członków jury łączą profesjonalizm wskazówek, ze sporą dozą emocji. Niewątpliwie siłą programu jest subtelne poczucie humoru jurorów i pozytywny przekaz. Andrzej Piaseczny i Nergal znakomicie ze sobą współgrają - pierwszy sypie dowcipami, cytuje pisarzy rosyjskich, fraszki i dramaty Fredry, a drugi nie ukrywa swoich szatańskich myśli, a mimo to okazuje się całkiem sympatycznym i otwartym facetem. Piątka dla Adama Darskiego, który skutecznie demaskuje jak fałszywy jest jego wizerunek kreowany przez prawicowych publicystów. 

Wisienką na torcie jest w przypadku „Voice of Poland", że pośród nieznanych osób biorących udział w programie, znaleźli się również uczestnicy dobrze już znani publiczności. Na ekranie pojawili się już m.in. Piotr Lato, znany z pierwszej edycji Big Brothera, Gabriel Fleszar oraz wokalista z zespołu Patrycji Markowskiej. Wszyscy występują na tych samych zasadach - nie ma równych i równiejszych, nie ma niedwuznacznych sympatii czy manipulowania członkami jury. Jest czysta prawda i dobra rozrywka na wysokim poziomie.

 0

Czytaj także