Biznes na zaświatach

Biznes na zaświatach

Umrzesz. Ale nawet po śmierci możesz dawać rady wnukom. Coraz więcej firm oferuje zachowanie twojej osobowości dla przyszłych pokoleń.

Być może już dawno zapomniałeś o emocjonalnych komentarzach i zdjęciach sprzed dziesięciu lat. Ale one zostaną na Facebooku po wsze czasy. Posłużą twoim wnukom do załatwienia ci cyfrowego zmartwychwstania. To nie żart. Wśród biznesowych start-upów na najlepszych uczelniach technicznych można znaleźć takie, które obiecują poskładanie twojej osobowości, gdy już wyzioniesz ducha. Jedną z nich jest Eterni.me, start-up założony w zeszłym roku przez studentów amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology. Firma proponuje stworzenie „wirtualnego ciebie”: cyfrowej reprezentacji zdolnej do interakcji z bliskimi długo po twojej śmierci. – Wszyscy prędzej czy później umrzemy; większość z nas pozostawi po sobie tylko trochę wspomnień dla rodziny, ale ostatecznie i tak czeka nas zapomnienie – tłumaczą twórcy Eterni.me. – Ale przecież pamięć o tobie może trwać wiecznie – obiecują.

Aby to umożliwić, firma pozbiera wszystkie możliwe informacje o tobie: zapiski online, aktywność w internecie, zawartość poczty e-mail, zdjęcia, próbki głosu i filmiki. Następnie wykorzystując algorytm, stworzy wirtualną reprezentację ciebie. Będzie ona wyglądać jak ty, tak samo mówić, tym samym się interesować i mieć podobne zwyczaje.

Jeśli się zgodzisz, prawnuki utną sobie kiedyś z twoim pośmiertnym „ja” pogawędkę i zapytają o pamiętny rok 2015. Szalony pomysł? Być może. Jednak na tyle inspirujący, że MIT postanowił w niego zainwestować i objąć go Programem Rozwoju Przedsiębiorczości. – Zainteresowanie projektem pokazało, że oferujemy bardzo atrakcyjny produkt – mówi Marius Ursache, szef Eterni.me. W ciągu pierwszych kilku dni zgłosiło się 3 tys. chętnych.

CYFROWA NIEŚMIERTELNOŚĆ

Można się uśmiechać pod nosem, ale firma odpowiada na realną potrzebę. Bo przekonanie, że dzięki cyfryzacji śmierć może nie być definitywnym końcem, przybiera w kulturze XXI w. na sile. Tak samo jak przekonanie, że pamięć o przeszłych pokoleniach może trwać nie tylko w książkach, ale atrakcyjnych dla odbiorcy cyfrowych reprezentacjach. Nawet tak poważna firma jak Google dostrzega ten trend. Raymond Kurzweil, dyrektor techniczny Google, wierzy, że do 2045 r. będzie możliwe przepisanie świadomości ludzkiej na nośnik cyfrowy. Zanim to się stanie, Kurzweil z entuzjazmem obserwuje powstawanie „projektów zastępczych” w stylu Eterni.me, które ożywiają pamięć o kimś w wersji interaktywnej. Sam mozolnie zbiera dane wygenerowane w ciągu życia przez swojego ojca i próbuje opracować jego wirtualną reprezentację. – Kiedyś wskrzeszę mojego tatę – zapowiada prowokacyjnie.

POLACY NIE MUSZĄ UMIERAĆ

Podobne idee zyskują popularność w Polsce. Choć najwyraźniej żadna polska firma nie zajmuje się jeszcze cyfrową nekromancją, postęp w tej dziedzinie śledzą m.in. członkowie powstającego właśnie Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego. Transhumanizm to przekonanie, że dzięki postępowi techniki człowiek będzie mógł przezwyciężyć swoje biologiczne ograniczenia. Takie jak konieczność śmierci. Do stowarzyszenia należą w Polsce inżynierowie, informatycy, blogerzy naukowi, socjologowie, a nawet prawnicy zastanawiający się nad problemami prawnymi, które wygeneruje cyfrowa nieśmiertelność. Na przykład: czy zachodzi jakaś ciągłość prawna między człowiekiem biologicznym a jego pośmiertną cyfrową reprezentacją?

– Nie jesteśmy grupą jednolitą ideologicznie czy światopoglądowo, ale wszyscy uważamy, że człowiek wcale nie zakończył ewolucji – mówi Przemysław Staroszczyk, członek stowarzyszenia. – Możemy ją przyśpieszyć, korzystając z technologii informacyjnych, biotechnologii i wspomagania umysłu człowieka najróżniejszymi środkami.

ŻYCIONAUCI

Oprócz Eterni.me tworzeniem klonów umysłu zajmuje się na przykład amerykańska firma United Therapeutics, uznana przez „Forbesa” za jedną z najlepszych małych firm Ameryki. Szefowa firmy Martine Rothblatt wymyśliła projekt LifeNaut (ang. życionauta), który proponuje każdemu wykreowanie „cyfrowego odbicia”. Proces zbierania danych możesz zacząć już teraz, za życia: LifeNaut posiada darmowy portal społecznościowy, który można nazwać Facebookiem dla umarłych albo warsztatem konstrukcyjnym dla kandydatów na cyfrowe zmartwychwstanie. „Chcemy przetestować hipotezę, czy mając ogromną bazę danych o człowieku, z której da się wyłuskać najbardziej istotne cechy jego osobowości, algorytm będzie kiedyś w stanie stworzyć replikę świadomości danej osoby” – piszą autorzy projektu LifeNaut.

Każdy użytkownik, który sam chce się stać repliką, powinien wypełnić testy psychologiczne i sprząc swoje konto z jak najbardziej różnorodnymi danymi generowanymi przez siebie za życia. Dzięki temu będzie można stworzyć „mindfile”, czyli plik, który pobiorą programy przyszłości emulujące jego osobowość. Odpowiedzi z testów posłużą programowi do rozpoznania, na ile jesteś uprzejmy, skrupulatny, nerwowy czy złośliwy, a twoje zdjęcia i filmiki umożliwią stworzenie mrugającego i poruszającego ustami wizerunku, jaki będzie wyświetlał się odwiedzającym. „Być może za 20 lub 30 lat będziemy mieć technologię, która pozwoli zainstalować te pliki na jakimś nośniku – komórkowym, holograficznym, robotycznym” – twierdzą współpracownicy Martine Rothblatt.

LUDZIE, LEGO I ROBAKI

Transhumaniści patrzą jednak z nadzieją na możliwość cyfryzacji całej zawartości ludzkiego mózgu. Liczą na to, że przybliży to nas do zrozumienia tajemnicy świadomości. Na razie udało się to tylko w przypadku nicienia C. elegans (projekt OpenWorm), który posiada 300 neuronów. Niestety ludzki mózg to 85 mld neuronów, więc stanowi przedsięwzięcie o wiele trudniejsze. Ale kto nie próbuje, ten nie zyskuje – a nieśmiertelność to stawka na tyle duża, że warto próbować. ■

©� ©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

CZY KOMPUTER MOŻE MYŚLEĆ?

PAWEŁ CHOJNACKI, neuroinformatyk

Neuroinformatyka zajmuje się badaniem mózgu za pomocą technologii komputerowych - na przykład poprzez rezonans magnetyczny czy EEG. Próbuje też stworzyć struktury funkcjonujące podobne do mózgu w komputerze. Ale według mnie odtworzenie inteligentnej osoby w komputerze jest dziś niemożliwe. Programy takie jak Eter ni.me czy Life- Naut, które to obiecują, to nic innego niż zaawansowane technologicznie księgi pamiątkowe, sczytujące informacje o nas i podające je w atrakcyjnej formie, np. programów czatujących udających inteligencję. To jednak tylko ułomna cyfrowa reprezentacja, a nie przeniesienie życia oraz intelektu osoby. „Rozmawiające” aplikacje są jedynie wiarygodnie bełkoczącymi programami. Zastosowany algorytm komputerowy jest za „głupi”, by rozumieć treści - pokazuje osobie po drugiej stronie monitora zbitki słów, które często występują razem - nie jest to prawdziwa inteligencja. Dlatego osobiście zamiast zgadzać się na cyfryzację moich „cyfrowych wspomnień” w ten sposób, wolałbym napisać obszerny list do potomnych, zawierając dokładnie to, co chcę przekazać. Po co im robot udający mnie? Dla wielu osób fikcyjny „kontakt” ze zmarłymi byłby torturą – choć niewątpliwie znajdą się entuzjaści tego pomysłu.

ŻYCIE PO ŻYCIU W KULTURZE

Życionauta, czyli „cyfrowe odbicie” stworzone przez firmę United Therapeutics

Pomysły wirtualnej nieśmiertelności od dawna podrzuca popkultura. Wystarczy wspomnieć klasyczną powieść science fiction „Neuromancer”, w której cyberkonstrukt, czyli zapisany na pamięci przenośnej awatar zmarłego informatyka, pomaga bohaterowi rozwiązać problem. Albo filmy: wydany w 2009 r. obraz „2B” lub „Transcendencja” z 2014 r., gdzie grany przez Johnny'ego Deppa bohater umiera, ale jego umysł zostaje przeniesiony do komputera.

Okładka tygodnika WPROST: 23/2015
Więcej możesz przeczytać w 23/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0