Wiedza z telewizora

Wiedza z telewizora

W polskich telewizjach jest miejsce nie tylko dla rozrywki. Polacy interesują się odkryciami naukowymi, więc wraca po ponad ćwierć wieku „Sonda”. Tym razem legendarny program będzie miał sporą konkurencję.

To nie będzie kopia. Mierzenie się z legendą zawsze wychodzi źle – mówi Tomasz Rożek, dziennikarz, fizyk i popularyzator nauki, który podjął się stworzenia programu nawiązującego po 27 latach do „Sondy”. Oryginalna produkcja pojawiła się w telewizji w 1977 r. Na przestrzeni lat program stał się wręcz kultowy. Jego legendę wzmocniła tragiczna śmierć prowadzących – w 1989 r. Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek zginęli w wypadku samochodowym pod Raciborzem. We wspomnieniach dotyczących programu jego widzowie najczęściej podkreślają unikatową – jak na tamte czasy – formułę produkcji. Obaj prowadzący w kwestii podejmowanych tematów przyjmowali odmienne stanowiska. Jeden z nich był sceptycznie nastawiony do danego zagadnienia, drugi pozytywnie. – Dyskusja dwóch prowadzących w tamtych czasach w państwowej telewizji była rzeczą niespotykaną – mówi Rożek, ale sam pamięta program słabo, nadrabiał go dopiero po latach dzięki archiwom TVP. – Ostatni odcinek został wyemitowany, kiedy miałem 12 lat.

Zrozumieć teraźniejszość


Dlatego nowa „Sonda” nie będzie kalką pierwowzoru. Rożek uważa zresztą, że to, co stanowiło siłę dawnej „Sondy”, w dzisiejszych czasach skłoniłoby widza do zmiany kanału. – Gdyby ustawić dwie osoby w studiu i dać im 20 minut na dialog, nikt by tego nie oglądał, bo za długo by gadali – twierdzi. Twórca nowej „Sondy” widzi wartość oryginału zupełnie gdzie indziej. – Nie mówi się o niesamowitej umiejętności dwóch prowadzących do prognozowania. Opisywali nie tylko to, co jest, ale i przewidywali przyszłość. Mówili, co każdy będzie miał za kilka czy kilkanaście lat w domu. Opowiadali o telefonach komórkowych, o sieci, choć wtedy nie nazywano jej jeszcze internetem. Jest taki odcinek, w którym jeden z panów mówi, że w przyszłości każdy będzie miał sieć komputerową, będzie mógł się komunikować z innymi. Pada hasło, że duża część ludzi nie będzie musiała chodzić do pracy, bo będzie mogła wykonywać swoje obowiązki z domu – opowiada. Z tego powodu Rożek zmierzy się na antenie ze spuścizną po twórcach programu i sprawdzi, jak ich przewidywania przetrwały próbę czasu. – Moim celem nie jest pokazanie, czy autorzy oryginalnego programu się mylili, czy nie, tylko jak zmienił się świat technologii i wiedzy, a tego nie da się zrobić bez spojrzenia za siebie – precyzuje. Ale „Sonda” to nie jest produkcja wspominkowa, lecz naukowa. I ma być realistyczna. – Dzisiaj każdy może zrobić grafikę trójwymiarową na zwykłym komputerze – twierdzi autor programu. – Zamiast siedzieć w wirtualnym studiu, wolę coś do tego studia przynieść. Jak mówię o cieczach nienewtonowskich, które trochę wymykają się naszej intuicji, to chcę je wyprodukować w studiu i chcę mieć basen, w którym po tej cieczy będę chodził.

Rywale nie śpią

Rożek będzie musiał się zmierzyć nie tylko z dziedzictwem oryginału, ale i konkurencją. Dziś na rynku funkcjonują – z powodzeniem – kanały tematyczne, takie jak Discovery Channel czy Planete, nadające programy poświęcone nauce. TVP poza „Sondą” ma „Wiadomości naukowe” i „Jak to działa?” prowadzone przez Radka Brzózkę. W Polsat News od trzech lat emitowany jest z kolei „Horyzont zdarzeń”. – Kiedy zaczynaliśmy, nie było podobnego programu w telewizji – mówi autor programu Wojciech Brzeziński. – Mam 25 minut tygodniowo. Z jednej strony próbuję zawrzeć dużo świeżych informacji, z drugiej trzeba pamiętać o wymogach formy telewizyjnej – program musi być dynamiczny i aktualny.

Jako przykład modelowy podaje historię meteoru czelabińskiego z 2013 r. Obiekt zderzył się z Ziemią w piątek, kiedy program był już nagrany, a materiał zmontowany. Brzeziński nawiązał jednak kontakt z astronautą Russellem Schweickartem, uczestnikiem misji Apollo 9, i przeprowadził z nim wywiad przez Skype’a.Dwa tygodnie później taki sam wywiad przeprowadziła z nim stacja CNN. Też przez internet. Autor „Horyzontu zdarzeń” zareagował w ten sposób, bo o jakości programu naukowego stanowi jednak jego treść, a nie forma. – Staramy się nie traktować widza jak idioty. Przedstawiamy atrakcyjne, ale jednak konkretne wiadomości – tłumaczy i uzasadnia to w podobny sposób jak twórca nowej „Sondy” Tomasz Rożek. – Widzowie mówią: tych informacji jest mnóstwo, ale dlaczego wszystko jest takie płytkie, dlaczego nikt nie wytłumaczy, co z tego wynika. W 25-minutowym programie skupiam się na maksymalnie pięciu tematach. Ludzie powinni odczuwać lekki niedosyt, ale nie chciałbym, żeby mi zarzucali płytkość przekazu.

Trudna walka o widza

Twórcy obu programów nie dość, że muszą rywalizować ze sobą, to mają jeszcze wspólnego wroga – internet. W nim odbiorca może sobie dowolnie ustalać poziom trudności. Czytać skomplikowany tekst lub analizować proste infografiki. W telewizji jest trudniej, bo trzeba mówić do wszystkich. Problem w tym, że nie jest już ona medium pierwszego wyboru dla młodzieży. Oryginalna „Sonda” porwała polskich nastolatków. Nasuwa się pytanie, czy dzisiejsi, wpatrzeni w ekrany smartfonów, w ogóle zdecydują się na wzięcie do ręki pilota. Starsi widzowie, którzy pamiętają oryginał, niekoniecznie muszą być zadowoleni z nowej formy programu, a młodsi mogą wybrać internet. Tomasz Rożek, który sam przez lata prowadził popularny kanał na YouTubie, przyznaje, że jego też inspirują zagraniczne kanały internetowe, takie jak Vsauce, SmarterEveryDay, MinutePhysics czy Veritasium.

– Biorę pod uwagę całe ryzyko, ale czy to znaczy, że nie powinienem go podejmować? Młodsi nie włączą telewizora, starsi będą niezadowoleni, bo to nie będzie kopia ich legendarnego programu – mówi. – Ale sporo ludzi narzeka, że w telewizji jest pustka intelektualna, choć nie do końca mają rację. Mam nadzieję, że to będzie propozycja właśnie dla nich.■

©℗ Wszelkie PRAWA ZASTRZEżone

Telewizja bez fikcji

e wtorkowe wieczory, kiedy emito- Wwane są dokumenty z cyklu „Świat bez fikcji”, stacja jest liderem rynku. – Dwójka jest inteligencka – przekonywał na początku roku nowy dyrektor stacji Maciej Chmiel. W ramach dokumentalnego pasma „Świat bez fikcji” pokazywane są zarówno dokumenty zagraniczne, jak i polskie produkcje. Cykl przybliża widzom problemy społeczne, którymi żyje współczesny świat. Filmy są kontrowersyjne i opowiadają o wydarzeniach nurtujących współczesnych Polaków.

Wyklęci kochankowie

Pasmo ma przybliżać także widzom ważne tematy historyczne, przez lata pomijane milczeniem. W zeszłym tygodniu z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych wyemitowany został dokument „Kochankowie z lasu”. To tegoroczna produkcjaArkadiusza Gołębiewskiego. Film opowiada historię żołnierzy, którzy po zakończeniu II wojny światowej uważali, że kraj nie odzyskał niepodległości, kontynuowali więc walkę. Osią filmu jest historia miłosna pary partyzanckiej z legendarnego oddziału „Słonego” z 11 Grupy Operacyjnej NSZ na Mazowszu – gdzie opór trwał aż do 1954 r. Elżbieta Kozanecka, ps. Basia, licealistka z płockiej Jagiellonki, oraz jej ukochany Ludomir Peczyński, ps. Władek, partyzant NSZ, poznali się w konspiracji. Zginęli w zasadzce koło Wyszogrodu w lutym 1949 r. Film miał bardzo dobrą oglądalność, aż 9,1 proc., co po raz kolejny dowodzi, że tematyka historyczna może liczyć na wierną publiczność.

Bogata ramówka

Dlatego stacja planuje wiosną emisję kolejnych dokumentów historycznych. „Tora i miecz” Anny Ciałowiczi Roberta Kaczmarka to opowieść o warszawskim getcie uzupełniona o nieznane fakty. Widzowie dowiedzą się np., że ortodoksyjni Żydzi brali udział w powstaniu. Bohaterką „Stelli” Macieja Pawlickiego jest Stella Zylbersztajn-Tzur, Żydówka z Hajfy, ocalona przez ponad dwadzieścia polskich rodzin z okolic Łosic. Ale będzie też historia bliższych nam czasów. Na przykład „Alisa w krainie wojny” Liubow Durakowej i Alisy Kowalenko, gdzie wydarzenia od Euromajdanu aż do wybuchu wojny na wschodzie Ukrainy pokazane są z perspektywy 26-letniej studentki szkoły filmowej. Ponadto z produkcji zagranicznych zostaną zaprezentowane m.in. „Kobiety w świecie polityki” Diany Martin, „Dlaczego nie mówisz po angielsku?” Luke’a Byme’a, Johna Coffeya i Charlotte Dawes czy najnowsza biografia Charliego Chaplina – „Charlie Chaplin – legenda wieku” Frederica Martina.

Okładka tygodnika WPROST: 10/2016
Więcej możesz przeczytać w 10/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0