Co robi pies prezydenta, gdy nikt nie patrzy? Właściciel był czerwony ze wstydu

Co robi pies prezydenta, gdy nikt nie patrzy? Właściciel był czerwony ze wstydu

Nemo
Nemo / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Nemo – dwuletni mieszaniec labradora i gryfona, którego przygarnął prezydent Francji, miał ocieplić wizerunek Emmanuela Macrona. Okazało się jednak, że czworonożny mieszkaniec Pałacu Elizejskiego potrafi też przysporzyć swojemu panu powodów do wstydu...

Po II wojnie światowej każdy z francuskich prezydentów miał psa, który mieszkał w Pałacu Elizejskim. Francuscy przywódcy najczęściej wybierali właśnie labradory. W tę tradycję wpisał się też Emmanuel Macron, który przygarnął pod koniec sierpnia dwuletniego Nemo, który jako pierwszy prezydencki pies pochodził ze schroniska. Mieszaniec od tej pory dzielnie i z godnością pełnił swoje obowiązki, asystując panu m.in. przy witaniu gości w Pałacu Elizejskim.

Każdy jednak ma swoje momenty słabości, a naturę ciężko oszukać. Nemo dowiódł tego w trakcie spotkania prezydenta z przedstawicielami rządu. Labrador w pewnym momencie podszedł po prostu do kominka, podniósł nogę i zrobił to, co psy zwykły robić w podobnych okolicznościach.

– Zastanawiałem się, co to za dźwięk – skomentował ze śmiechem siedzący tyłem do całego zajścia wiceminister ekologii Brune Poirson. – Czy to często się zdarza? – dopytywała wiceminister Julien Denormandie zawstydzonego prezydenta Francji. Emmanuel Macron usiłował znieść sytuację z godnością i kontynuować spotkanie. – Wywołaliście u mojego psa niecodzienne zachowanie – skomentował jedynie ze śmiechem. Co warte zaznaczenie, na nagraniu nie widać, by ktokolwiek sprzątał po psie.

Czytaj także

 3
  • Pies wie, ile szacunku wart jest Pałac Elizejski ... i tradycja (nied-)oświecenia rewolucji francuskiej markiza de Sade.

    Czytaj także