Magda Łapińska to jego mama, która nie ma wątpliwości: była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęli jako rodzice.
Kiedy Wojtek otrzymał diagnozę autyzmu, był właśnie na etapie rozpoczynania edukacji przedszkolnej. Rodzice, podobnie jak wiele rodzin znajdujących się w podobnej sytuacji, stanęli przed pytaniem: jakie miejsce będzie dla niego najlepsze? Specjaliści podpowiadali, że ze względu na poziom funkcjonowania chłopca dobrym wyborem będzie przedszkole integracyjne. Rodzice posłuchali tych rekomendacji.
– Wydawało nam się, że idziemy właściwą drogą – wspomina mama Wojtka.
Miał zajęcia z psychologiem, logopedą i trening umiejętności społecznych. Problem polegał na tym, że były to pojedyncze spotkania w tygodniu i nie widzieliśmy większych efektów.
Chłopiec w poczekalni
Po kilku miesiącach pojawiło się coraz więcej wątpliwości. Rodzice obserwowali trudne zachowania, problemy z regulacją emocji i brak wyraźnych postępów. Jeszcze bardziej niepokoiło ich poczucie, że Wojtek funkcjonuje obok grupy, zamiast być jej częścią.
– Mieliśmy wrażenie, że jest trochę w poczekalni. Kiedy odbywały się większe wydarzenia, często zostawał z nauczycielem w osobnej sali. Przy wycieczkach słyszeliśmy, że może lepiej, żeby nie uczestniczył. To było bardzo trudne – mówi mama chłopca.
Rodzice zaczęli szukać dodatkowej pomocy poza przedszkolem. Trafili na specjalistów, którzy zwrócili uwagę na coś, czego wcześniej nikt im nie powiedział wprost.
– Usłyszeliśmy, że w tym wieku dziecko jest niezwykle plastyczne i że intensywna, dobrze dopasowana terapia ma ogromne znaczenie. Poczułam, że nie możemy zmarnować tego czasu.
Poszukiwania, które nie były łatwe
Znalezienie miejsca okazało się dużym wyzwaniem. W okolicy rodzinnej miejscowości brakowało placówek terapeutycznych, a te, które funkcjonowały, miały długie listy oczekujących. Rodzina zaczęła szukać w Warszawie. Jedna z logopedek poleciła im placówkę terapeutyczną. Już pierwsze spotkanie zrobiło na mamie Wojtka ogromne wrażenie.
– Miałam poczucie, jakby otworzył się przede mną zupełnie nowy świat. Po raz pierwszy ktoś mówił o rozwoju mojego dziecka w sposób konkretny, oparty na obserwacji, planie i mierzalnych celach. To właśnie ten uporządkowany sposób pracy przekonał rodziców. Wcześniej ciągle słyszałam: To zależy od dziecka. Tutaj usłyszałam: Sprawdźmy, gdzie jesteśmy, wyznaczmy cele i zobaczmy, jak do nich dojść – mówi mama chłopca.
Małe kroki, wielkie zmiany
Dziś Wojtek jest w placówce terapeutycznej od dwóch lat. Zmiany, które zaszły w tym czasie, są dla rodziców ogromne. Najważniejszą z nich był rozwój mowy.
– Wojtek zaczął mówić kilka miesięcy po rozpoczęciu terapii. To był jeden z najważniejszych obszarów, nad którymi pracowano. Równie widoczne okazały się zmiany w zachowaniu. Dzisiaj to najsłodsze dziecko na świecie. Potrafi regulować emocje. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, w których wybucha złością. Jeśli jest zdenerwowany, umie pokazać to w zupełnie inny sposób niż kiedyś – tłumaczy mama Wojtka.
Jak podkreśla, nie chodzi wyłącznie o eliminowanie trudnych zachowań, ale o zrozumienie ich przyczyn. Pani Magdalena mówi: – Terapeuci zawsze zastanawiają się, skąd dane zachowanie się wzięło. Co wydarzyło się wcześniej? Co mogło wywołać taką reakcję? To bardzo świadoma praca.
Terapia obejmuje całą rodzinę
Jednym z największych zaskoczeń dla rodziców było to, że wsparcie nie kończy się na pracy z dzieckiem.
– Powiedziałam kiedyś, że mam trudność w egzekwowaniu pewnych rzeczy od Wojtka. Jestem mamą, mam miękkie serce. I wtedy zaproponowano mi warsztaty, podczas których będziemy pracować nad naszą relacją– mówi mama Wojtka
Jak podkreśla, terapeuci patrzą na dziecko szerzej nie tylko w kontekście przedszkola, ale całego jego świata.
– Oni widzą Wojtka jako część rodziny. Wiedzą, że jego rozwój zależy także od relacji z nami – tłumaczy mama chłopca.
Przygotowania do kolejnego etapu
Dziś Wojtek ma niemal sześć lat. Przed nim ważny moment – decyzja dotycząca rozpoczęcia nauki w szkole. Terapeuci już rozpoczęli pracę nad rozwijaniem kompetencji potrzebnych w edukacji szkolnej. Wspólnie z rodzicami będą oceniać, czy chłopiec jest gotowy na kolejny krok.
– To daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Wiemy, że nie jesteśmy z tym sami i że ktoś pomaga nam podejmować te decyzje – mówi pani Magdalena.
„To była najlepsza decyzja”
Patrząc na ostatnie dwa lata, mama Wojtka nie ma wątpliwości. – To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy dla naszego syna – twierdzi pani Magdalena Łapińska. Nie mówi o cudzie ani o szybkich rozwiązaniach. Mówi o codziennej pracy, konsekwencji i ludziach, którzy potrafili dostrzec potencjał jej dziecka.
– Oczywiście, Wojtek ma ogromny potencjał. Ale potrzebował miejsca, które pomoże mu go wykorzystać i takim jest Pastelowa Układanka. Dzisiaj widzimy efekty każdego dnia. I wiemy, że idziemy w dobrym kierunku– mówi pani Magda.
Pastelowa Układanka to specjalistyczne przedszkole stworzone z myślą o dzieciach ze spektrum autyzmu, oferujące bezpieczne i przyjazne warunki do wszechstronnego rozwoju. Nasza działalność opiera się na ponad 20-letnim doświadczeniu w pracy terapeutycznej z dziećmi i ich rodzinami. Od 2015 roku, działając pod patronatem Fundacji „Wspieranie w rozwoju”, zapewniamy profesjonalną opiekę, terapię oraz edukację dostosowaną do indywidualnych potrzeb każdego dziecka. Nad rozwojem podopiecznych czuwa wykwalifikowany zespół specjalistów z zakresu psychologii i pedagogiki specjalnej. Do dyspozycji dzieci oddajemy nowoczesne sale terapeutyczne oraz przestronny ogród z placem zabaw, sprzyjający aktywności i zabawie na świeżym powietrzu.
