Warszawski sylwester na 3 promile

Warszawski sylwester na 3 promile

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. sxc.hu Źródło: FreeImages.com
Sylwester to okazja do dodatkowego zarobku dla taksówkarzy, właścicieli całodobowych sklepów monopolowych, producentów fajerwerków, a także... izb wytrzeźwień. Ta w Warszawie, utrwalona w literaturze m.in. przez Jerzego Pilcha, słynna izba przy ul. Kolskiej w sylwestra cierpiała na... brak miejsc. Pracownicy z Kolskiej musieli zacierać ręce - wizyta w tym "ekskluzywnym" przybytku kosztuje, bagatela 250 zł, nie jest też tajemnicą, że nocą właścicieli zmieniają tam zegarki, biżuteria i telefony komórkowe.
Warszawiacy pili, ale nie awanturowali się - według Policji tegoroczny sylwester był najspokojniejszy od lat. Mimo to niektórzy zaliczyli "falstart". Najwięksi "sprinterzy" nie doczekali północy - już o 23 na Kolską trafiło 17 osób. Wśród nich był jeden kierowca, który przemierzał opustoszałe ulice Warszawy mając we krwi 3 promile alkoholu. On nie tylko zapłaci 250 złotych, ale też prawdopodobnie na jakiś czas pożegna się z prawem jazdy. Co ciekawe na największej zabawie stolicy - na pl. Konstytucji gdzie bawiło się 90 tysięcy osób - najgorzej zachowywał się... ochroniarz mający zapewniać bezpieczeństwo. Zbyt bardzo dodał sobie kurażu wysokoprocentowym trunkiem przed rozpoczęciem koncertu i zachowywał się gorzej od jego uczestników. Szybko jednak trafił w ręce policji.

arb, TVN Warszawa