Zapomniana królowa reportażu. „Oriana Fallaci była twardzielką, ale to musiało ją zaboleć”

Demon dziennikarstwa

Oriana Fallaci
Oriana Fallaci / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Wkrótce minie piętnaście lat od śmierci Oriany Fallaci, która długo była uważana za królową reportażu, bywała też bardzo interesującą pisarką, a swoją pozycję zbudowała na serii wywiadów z najważniejszymi osobistościami świata.

Dzisiaj jest już nieco zapomniana, pewnie dlatego, że nie mieści się w aktualnych ramkach poprawności politycznej i także dlatego, że te konflikty, w które się angażowała odeszły już do przeszłości, podobnie jak postaci, z którymi bezkompromisowo potykała się w trakcie osobistych spotkań.

Szkoda, bo choć przez wielu uznawana była za postać kontrowersyjną, to wciąż jest i z pewnością będzie ikoną bezkompromisowego dziennikarstwa.

Była drobną kobietą – z upodobaniem powtarzała, że nie waży nawet pięćdziesięciu kilogramów – ale lubię myśleć, że był z niej „kawał chłopa”. Dzisiaj to oczywiście niepoprawne określenie, nacechowane patriarchalną postawą, seksizmem i co tam tylko może wymyślić polityczna poprawność na ten temat.

Czytaj też:
Polak odkrywa sekrety Rzymu. „Najbardziej niespodziewana jest sieć marketów Pewex”

Ale przecież Oriana Fallaci miała polityczną poprawność w głębokim niepoważaniu, a przez kilka lat była nawet globalnym symbolem niepoprawności politycznej.

To wtedy, gdy w 2001 roku, po terrorystycznym ataku na World Trade Center, bluznęła w szybko napisanej książce „Wściekłość i duma” tytułową wściekłością w stronę islamskich terrorystów i w ogóle w stronę wyznawców Mahometa. A potem jeszcze poprawiła w następnej.

Artykuł został opublikowany w 30/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Czytaj także