Kopia jak oryginał

Kopia jak oryginał

Australian Pink Floyd
Australian Pink Floyd / Źródło: Wikimedia Commons / www.alterna2.com/CC BY 2.0
Na dwa koncerty przyjeżdża do Polski Australian Pink Floyd Show – bodaj jedyny cover band chwalony przez oryginalną kapelę.

Według brytyjskiej prasy grupa gra oryginalne utwory lepiej niż sam Pink Floyd. O zespole mówi się, że to więcej niż zwykły cover band – na scenie z dokładnością odtwarzają wszystkie elementy show. Niektórymi się już nawet bawią – wielką dmuchaną świnię, która towarzyszyła koncertom Floydów (i która kiedyś urwała się nad Londynem, szokując przelatujących tam pilotów) zastępuje wielki dmuchany różowy kangur.

Muzycy APFS muszą mieć barwę głosu lepszą od „oryginałów”, skoro David Gilmour (muzycy zagrali na jego 50. urodzinach) był tak zadowolony, że udzielił formacji swoistego namaszczenia, a grupa – na podobnej zasadzie jak musical „Mamma mia!” – staje się substytutem, swoistym tańszym zamiennikiem dla tych, którzy nie mieli szansy załapać się na oryginał. Od 2008 roku zespół gra u nas przynajmniej raz w roku (łącznie wystąpił już 24 razy!), za każdym razem wyprzedając wielkie hale. Nic dziwnego – problemów z frekwencją nie miał u nas ani Waters, ani Gilmour.

Pierwszy niszczył mur na Stadionie Narodowym, drugi zagrał koncert w gdańskiej Stoczni (zapis tegoż, podobnie jak aktualne „Live at Pompeii” był hitem sprzedaży na całym świecie), potem występował też we Wrocławiu. W porównaniu do liczby występów The Australian Pink Floyd Show to niemal nic. Co więcej – podczas występów Gilmoura i Watersa publiczność musi się też mierzyć z solowymi nagraniami muzyków, którzy wciąż mają czelność poszukiwać. Muzycy z Antypodów takich niespodzianek nie robią.

Okładka tygodnika WPROST: 17/18/2018
Całość dostępna jest w 17/18/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0