Tusk wyznaczył swoją „prawą rękę”. Ekspert: Ruch, na czele którego będzie stał Nitras, będzie głośny

Tusk wyznaczył swoją „prawą rękę”. Ekspert: Ruch, na czele którego będzie stał Nitras, będzie głośny

Sławomir Nitras
Sławomir Nitras Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Donald Tusk ogłosił w piątek, że poseł Sławomir Nitras ma czuwać z ramienia PO nad uczciwym przebiegiem jesiennych wyborów. – Nitras jest lubiany i ceniony przez twardy elektorat PO (...). Raczej będą stawali w jego obronie, niż odwrotnie – komentuje w rozmowie z „Wprost” dr hab. Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

W piątek, 27 stycznia, przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk wygłosił krótkie oświadczenie w Senacie. Zapowiedział wówczas zorganizowanie akcji, której celem będzie „obrona wyborów przed manipulacjami i fałszami”.

Tusk mówi o konieczności „przypilnowania wyborów”

Tusk skrytykował przegłosowane niedawno zmiany w Kodeksie wyborczym, których inicjatorem był rząd. Ocenił, że wprowadzenie zmian w przepisach „tuż przed wyborami” stanowi pogwałcenie „podstawowych zasad demokracji”

Przypomnijmy, że głównym celem zmian – jak wskazywał rząd – jest zwiększenie liczby obwodowych komisji wyborczych i tym samym ułatwienie głosowania mieszkańcom najmniejszych miejscowości. Chodzi np. o to, aby nie musieli się oni fatygować do urny wyborczej w odległej gminie.

– Mówię tu o nieustannych próbach manipulacji przy Kodeksie wyborczym, który najwyraźniej przeszkadza . Ta partia, co udowodniły też ostatnie dni, i przegłosowanie wczoraj nowego Kodeksu wyborczego, szuka różnych sposobów, obawiając się może porażki w głosowaniu, aby zniekształcić wynik wyborów (...) Naszą odpowiedzią na próby podważenia reguł gry wyborczej, naszą odpowiedzią na zagrożenie manipulacjami i fałszerstwami wyborczymi jest przygotowanie wielkiej, obywatelskiej, społecznej akcji, której celem będzie skuteczne przypilnowanie wyborów – tłumaczył przewodniczący PO.

Na czele ruchu stanie poseł Nitras

Obwieścił, że na czele tego ruchu stanie poseł Sławomir Nitras. Tłumacząc to w bardziej obrazowy sposób, Nitrasowi wyznaczono zadanie zorganizowania kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy zasiądą w komisjach wyborczych i będą czuwać nad prawidłowym przebiegiem głosowania.

– Dlatego zwróciłem się do człowieka znanego z energii, umiejętności mobilizacji i takiego wielkiego optymizmu i sprawczości, żeby w imieniu Koalicji Obywatelskiej zajął się przygotowaniem obrony wyborów przed manipulacjami i fałszami. Mamy w naszych szeregach i nie zawahamy się go użyć – uzupełnił były premier.

Nitras wywołuje kontrowersje

50-letni Sławomir Nitras to doświadczony polityk . Zasiadał w ławach sejmowych w latach 2005–2009 i zasiada w nich ponownie od 2015 r. W latach 2009-2014 zasiadał w europarlamencie, zaś w latach 2014-2015 był głównym doradcą premier Ewy Kopacz.

Z wykształcenia jest politologiem. W bieżącej kadencji Sejmu pełni funkcję członka Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji ds. . Jest także wiceprzewodniczącym klubu Koalicji Obywatelskiej. Wielu wyborców kojarzy jednak Nitrasa przede wszystkim z kontrowersjami, które towarzyszą jego działalności politycznej.

Wystarczy wspomnieć o jego słowach o „opiłowywaniu katolików”, nazwaniu działacza pro-life mianem „gnoja” czy „bandą psycholi” czy poparciu przez sejmową komisję regulaminową wniosku prokuratury o odebranie mu immunitetu ws. naruszenia nietykalności cielesnej posła PiS Wiesława Krajewskiego.

O okolicznościach wyznaczenia Nitrasowi zadania monitorowania przebiegu wyborów porozmawialiśmy z politologiem Olgierdem Annuszewiczem z Uniwersytetu Warszawskiego.

Rafał Borowski, „Wprost”: Po 1989 r. nie stwierdzono w Polsce ani razu, aby sfałszowano wybory parlamentarne. Dlaczego więc politycy obu wiodących sił politycznych w Polsce – tj. PiS i PO – budują narrację, że istnieje ryzyko sfałszowania najbliższych wyborów przez stronę przeciwną?

Dr hab. Olgierd Annusewicz: Z dwóch powodów. Po pierwsze tego typu oskarżenie pozycjonuje drugą stronę nie jako zwykłego konkurenta politycznego, ale kogoś, kto jest potencjalnym uzurpatorem władzy.

Po drugie, chodzi o budowanie nastroju grozy, niepewności, obawy czy ryzyka, co ma na celu zmobilizowanie elektoratu. Politycy po prostu szukają sposobów, żeby wyciągnąć Polaka z domu na wybory.

W październiku ubiegłego roku lider PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział utworzenie Korpusu Ochrony Wyborów. W piątek 27 stycznia, lider PO Donald Tusk ogłosił z kolei „wielką akcję obrony wyborów”, na czele której stanie poseł Sławomir Nitras. Jaki sygnał chce wysłać Tusk wyborcom tym posunięciem?

Cała historia z różnymi systemami monitorowania wyborów nie jest nowa. Zdaje się, że jako pierwsza partia podjęło takie działanie Prawo i Sprawiedliwość w 2011 r. I powtarzało to w kolejnych latach. Dzisiaj po raz pierwszy robi to Platforma Obywatelska, która wysyła w ten sposób dwa sygnały.

Z jednej strony oczywisty, mówiący o tym, że w sytuacji, w której rząd i większość parlamentarna zmienia coś w Kodeksie wyborczym, to należy uważać. Ale to jest w tle. Kluczowy mechanizm tych straży wyborów jest związany z mobilizacją elektoratu. To służy wyłącznie temu.

Buduje się – nieważne, czy realne, czy sztuczne – poczucie zagrożenia i w ten sposób wywiera się dodatkową presję na elektorat, który jest związany z Platformą Obywatelską albo jest po prostu przeciwny Prawu i Sprawiedliwości, aby poszedł do wyborów i uważał na to, co się dzieje.

Nie wystarczy powtarzane co cztery lata sformułowanie, że to będą najważniejsze wybory po 1989 r?

Tu chodzi o coś innego. Te mechanizmy służą mobilizacji swojego elektoratu. One wysyłają komunikat – sytuacja jest niepewna, bo wybory mogą zostać rozstrzygnięte przy zielonym stoliku. W związku z tym wyborcy powinni się zorganizować i pilnować, ale tak naprawdę punktem wyjścia jest to, żeby wziąć udział w tych wyborach.

Poseł Nitras jest postacią, którą jedni określą kontrowersyjną, inni jako wyrazistą. Czy obsadzenie właśnie jego – a nie bardziej stonowanego polityka – w roli strażnika wyborów może zaszkodzić Platformie Obywatelskiej?

Samo powołanie Nitrasa na szefa wspomnianego ruchu sprawia tylko tyle, że ten ruch będzie aktywny. Co by nie mówić o pośle Nitrasie i różnych rzeczach, które robi w przestrzeni publicznej, to jest to poseł energiczny, często balansujący w polityce na granicy, może niekoniecznie dobrego smaku, ale standardowych zachowań.

Innymi słowy, spodziewałbym się tego, że ten ruch, na czele którego będzie stał Nitras, będzie głośny. To jest wyłącznie kwestia narzędzia, służącego do mobilizacji elektoratu. Dzisiaj, czyli na dziewięć miesięcy przed wyborami, kampania wyborcza nadal jest kierowana do tzw. twardego elektoratu.

PiS zwraca się do swojego, PO do swojego. Ten twardy elektorat charakteryzuje się tym, że cokolwiek by się nie stało, to on i tak swoją partię będzie popierał. Dzisiaj Nitras jest lubiany i ceniony przez ten twardy elektorat PO.

Każde działanie, które będzie szkodziło Nitrasowi, będzie odbierane przez twardy elektorat jako atak na tego polityka. Raczej będą stawali w jego obronie niż odwrotnie. Pod koniec kampanii prawdopodobnie sytuacja ulegnie zmianie.

Najpierw mobilizujemy twardy elektorat, a na ostatniej prostej łagodniejemy i staramy się pozyskać jak najwięcej głosów od osób niezdecydowanych...

Dynamika kampanii wyborczej jest taka, że im bardziej zbliżamy się do dnia wyborów, tym mniej powinno być komunikatów kierowanych do twardego elektoratu, a więcej do elektoratu wahającego się.

Nie zdziwię się, jeśli po kilku miesiącach bardzo aktywnego działania pana Nitrasa, jego działanie stanie się mniej intensywne. Po to, żeby na pierwszy plan wysunęli się bardziej umiarkowani politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy będą wysyłali sygnał do tej reszty – proszę bardzo, oto jesteśmy my, spokojni i zrównoważeni.

To nie jest mechanizm zarezerwowany dla Platformy Obywatelskiej. Prawo i Sprawiedliwość działa w bardzo podobny sposób. Dzisiaj na pierwszej linii mamy dość ostrą retorykę polityków, a prawdopodobnie za jakieś cztery, pięć miesięcy, to się zmieni.

Proszę wyjaśnić, co w praktyce oznacza stanie na straży uczciwości wyborów? Jakie zadania będą wykonywać członkowie wspomnianych ruchów w komisjach wyborczych?

Kodeks wyborczy wprowadził instytucję męża zaufania. Mąż zaufania to postać, która jest reprezentantem komitetu wyborczego. Siedzi w obwodowej komisji wyborczej i patrzy na ręce tejże komisji. Oznacza to, że sprawdza, czy członkowie komisji dobrze liczą głosy, czy nie chowają jakichś głosów itd.

Jeśli chcemy budować wrażenie wyjątkowości tej sytuacji, grozy, momentu dziejowego, to potrzebujemy wielu takich mężów zaufania, żeby byli obecni w każdej obwodowej komisji wyborczej. Trzeba tych ludzi odpowiednio przygotować, przede wszystkim z przepisów, żeby wiedzieli co im wolno, a czego im nie wolno. Muszą także wiedzieć, na co mają zwracać uwagę.

Reasumując, to jest działanie ukierunkowane na wyborców, nie na członków komisji obwodowych. Chodzi o wysłanie wyborcom komunikatu – sytuacja jest trudna, coś tam nam grozi, mogą pojawić się fałszerstwa. W związku z tym koniecznie idźcie do wyborów. To jest kluczowa kwestia.

Czytaj też:
Druga tura wyborów prezydenckich w Czechach. Sondaże wskazują faworyta
Czytaj też:
Pakt senacki. „Tusk próbuje oswoić partnerów, ale konfliktów nie uniknie”

Źródło: WPROST.pl
 38

Czytaj także