Andrzej Duda zbulwersowany. Zapowiada rozmowę z Radosławem Sikorskim

Andrzej Duda zbulwersowany. Zapowiada rozmowę z Radosławem Sikorskim

Duda Sikorski
Duda Sikorski Źródło: Shutterstock
Liderzy państw NATO zebrali się w Hadze, by debatować nad przyszłością sojuszu, wydatkami na obronność i spójnością wspólnoty. W centrum uwagi znalazły się jednak nie tylko kwestie militarne, ale i dyplomatyczne kontrowersje z udziałem Polski. Prezydent Andrzej Duda, obecny na szczycie, stanowczo bronił artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, odpowiadając na sugestie Donalda Trumpa. Wdał się też w utarczkę z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim.

Wypowiedź Donalda Trumpa z wtorku, która dotyczyła kluczowego dla NATO artykułu 5, wzbudziła falę niepokoju wśród sojuszników. Prezydent USA odmówił jednoznacznego poparcia dla zasady kolektywnej obrony, mówiąc: „jest wiele definicji” artykułu mówiącego o wzajemnej pomocy w razie zbrojnej napaści na jednego z członków sojuszu.

Słowa te rozbrzmiały szczególnie niepokojąco w kontekście wojny w Ukrainie i ryzyka rosyjskiej agresji wobec innych państw Europy Środkowo-Wschodniej.

W środę, podczas drugiego dnia szczytu w Hadze, Trump co prawda złagodził swój przekaz, deklarując poparcie dla artykułu 5 i zapewniając, że Ameryka „jest z sojusznikami do końca”, jednak ziarno niepewności zostało zasiane.

Na te doniesienia zareagował prezydent Andrzej Duda. Zapytany przez dziennikarzy o definicję artykułu 5 i stanowisko USA, odpowiedział jednoznacznie: „Jedną z kluczowych zasad w NATO jest jedność. Artykuł 5 jest jasny i wyraźny, i oznacza kolektywną obronę. I nie ma tu żadnej dyskusji wokół tego artykułu”.

Nowy próg wydatków: NATO chce 5 proc. PKB na obronność

Oprócz kwestii interpretacji traktatu, szczyt w Hadze poświęcony jest również ambitnemu planowi zwiększenia wydatków wojskowych. NATO rozważa nowy cel, jakim byłoby przeznaczenie 5 proc. PKB na obronność – znacznie więcej niż dotychczasowe 2 proc., które niektóre państwa członkowskie z trudem realizowały.

Dla prezydenta Dudy to krok w dobrym kierunku. W Hadze stwierdził: „Wszystko zapowiada, że będziemy mieli jedność” w tej sprawie, choć odniósł się również do zastrzeżeń niektórych członków sojuszu, w tym Hiszpanii.

„Jedną z kluczowych zasad NATO jest jedność. Jeśli podejmiemy decyzję o 5 proc., to nie ma dyskusji, czy ktoś wydaje, czy ktoś nie wydaje; wszyscy mają obowiązek wydawać” – podkreślił polski przywódca, przypominając, że bezpieczeństwo zbiorowe wymaga wspólnych wysiłków finansowych.

Hiszpania w kontrze do większości

Choć nowy cel wydatków jest popierany przez wiele państw NATO, Hiszpania wyłamała się z jednomyślności. Premier Pedro Sanchez, choć zapewnił, że nie będzie blokował wniosków końcowych szczytu, zadeklarował, że jego kraj zamierza przeznaczać na obronność nie 5 proc., a 2,1 proc. PKB.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte przyznał, że nie obawia się o wpływ stanowiska Hiszpanii na efekty szczytu, jednak nie ukrywał, że temat pozostaje kontrowersyjny.

Prezydent ostrzega przed Rosją: „Musimy się przygotować”

Podczas szczytu prezydent Duda odniósł się również do potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji. Mimo że jego zdaniem Moskwa jest obecnie zbyt zaangażowana i wyczerpana wojną z Ukrainą, by rozważać kolejne agresje, to ryzyko w przyszłości pozostaje realne.

„Musimy się przygotować” – podkreślił prezydent, nawiązując do potrzeby długofalowego planowania i inwestowania w zdolności obronne zarówno Polski, jak i całego sojuszu.

Spór o ambasadorów: Duda kontra Sikorski

Równolegle z tematami bezpieczeństwa w Hadze rozegrała się kolejna odsłona sporu między prezydentem a rządem w sprawie odwołania trzech ambasadorów: Jakuba Kumocha (Chiny), Adama Kwiatkowskiego (Watykan) oraz Pawła Solocha (Rumunia).

Wszyscy oni byli w przeszłości blisko związani z Kancelarią Prezydenta – Kumoch i Kwiatkowski jako jego współpracownicy, a Soloch również jako były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

W środę głos zabrała szefowa Kancelarii Prezydenta, Małgorzata Paprocka, potwierdzając, że dokumenty z MSZ trafiły już do Pałacu Prezydenckiego. „Do Kancelarii Prezydenta wpłynęły dokumenty, informujące o takim zamiarze pana ministra Sikorskiego. To jest etap tzw. konwentu spraw zagranicznych, kiedy jest wyrażana decyzja.

Trudno sobie wyobrazić, by decyzja i stanowisko pana prezydenta w tej sprawie była inna niż negatywna. I nie chodzi o to, że to są byli współpracownicy pana prezydenta z Kancelarii, tylko o to, jak wykonują swoje obowiązki” – powiedziała Paprocka.

Duda: „To troszkę bulwersujące”

Andrzej Duda nie krył swojego zaskoczenia działaniami szefa MSZ i dodał, że „musi porozmawiać”, komentując zachowanie ministra Radosława Sikorskiego. „Ostatnio w dziwny sposób zmienił zdanie w stosunku do ustaleń – to troszkę bulwersujące” – ocenił.

Obaj politycy – prezydent i minister – są częścią delegacji biorącej udział w szczycie NATO, co nadaje ich sporowi dodatkowego wymiaru politycznego i międzynarodowego.

Konflikt o dyplomację trwa od marca

Spór na linii Pałac Prezydencki – MSZ trwa od marca 2024 roku, gdy minister Sikorski ogłosił decyzję o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów i wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu. Prezydent Duda sprzeciwił się temu stanowczo, przypominając, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta”.

W praktyce doprowadziło to do sytuacji patowej – w wielu placówkach dyplomatycznych, m.in. w Stanach Zjednoczonych, funkcje objęli wskazani przez MSZ dyplomaci nieposiadający formalnego statusu ambasadora. Przykładem jest Bogdan Klich, były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL, który zastąpił Marka Magierowskiego jako charge d’affaires w Waszyngtonie. Duda wielokrotnie sugerował, że nie uznaje Klicha za odpowiedniego kandydata na ambasadora w USA.

Kto ma rację? Prawo dyplomatyczne w praktyce

Zgodnie z Konstytucją prezydent mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli RP w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych. Z kolei ustawa o służbie zagranicznej precyzuje, że dzieje się to na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez premiera. Przed jego skierowaniem minister musi zasięgnąć opinii Konwentu Służby Zagranicznej, w którego skład wchodzą przedstawiciele: MSZ, Kancelarii Premiera, Kancelarii Prezydenta.

Obecna sytuacja pokazuje, że brak zgody na najwyższym szczeblu prowadzi do paraliżu.

Czytaj też:
Szef NATO ostrzega. Atak Rosji nawet za trzy lata
Czytaj też:
Rzecznik MSZ apeluje o rozsądek po ataku USA na Iran: Nie jesteśmy biurem podróży