„Jesteśmy państwem w zasadzie upadłym”. Lasek o bierności władzy wobec tez Macierewicza

„Jesteśmy państwem w zasadzie upadłym”. Lasek o bierności władzy wobec tez Macierewicza

Maciej Lasek
Maciej Lasek / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski / Fotonews
Maciej Lasek jako były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a obecnie poseł KO, pojawił się w programie „Kropka nad i” w TVN24. Skomentował ostatnie działania podkomisji Antoniego Macierewicza, który wciąż utrzymuje, że katastrofa smoleńska była skutkiem zamachu.

– Ja bym tym wszystkim osobom, które po raz pierwszy spotykają się z katastrofą smoleńską przypomniał fakty ustalone już 10 lat temu w raporcie komisji Jerzego Millera. Później zostały zresztą powtórzone przez zespół biegłych prokuratury, pracującej niezależnie od komisji Millera – przypomniał Lasek.

Wyliczał dalej, że załoga prezydenckiego tupolewa przez 7 sekund nie reagowała na komendy systemu „pull up” i zniżała się poniżej minimalnej wysokości 100 m nad poziomem lotniska. Przypomniał, że w rzeczywistości samolot rozpoczął odejście na drugi krąg na wysokości 16 metrów nad ziemią. Dodał, iż warunki pogodowe były pięciokrotnie niższe od minimalnych, załoga była ostrzeżona. Decyzję o lądowaniu w tych warunkach określił jako „mocno nieracjonalną”.

Lasek: Czarne skrzynki pracowały do końca

Przez dalszą część wywiadu Maciej Lasek zbijał kolejne tezy Antoniego Macierewicza. Długo tłumaczył, że nie ma żadnych dowodów na wybuch. – Czarne skrzynki pracowały do końca, do zderzenia samolotu z ziemią. Rejestrator parametrów do momentu zderzenia z brzozą nie zanotował żadnych awarii. Rejestrator dźwięków nagrał najdrobniejsze odgłosy i na końcu zapisał krzyki przerażenia pasażerów, ale nie nagrał wybuchu. Żadne inne dowody na to nie wskazują – podkreślał. Przypomniał, że żadnej eksplozji nie słyszeli też świadkowie, również z polskiej delegacji, którzy oczekiwali na miejscu na przylot prezydenta.

Lasek: Nikogo z podkomisji Macierewicza nie było na miejscu wypadku

Dodawał, że nikt z członków podkomisji Macierewicza nigdy nie był na miejscu wypadku, nie miał dostępu do wraku ani czarnych skrzynek. Za to już pierwszego dnia po katastrofie było tam 18 członków komisji Millera, eksperci prokuratury, polscy pirotechnicy, którzy wykonali ponad 1000-stronicowy raport odpowiadający na pytanie, czy na pokładzie Tu-154 mogło dojść do wybuchu materiałów wybuchowych. – Każdy z tych zespołów wykluczył taką możliwość. Wszyscy wyraźnie wskazali, że przyczyna katastrofy było zderzenie z przeszkodami na niskiej wysokości – mówił.

Lasek: Dyskusja? Nie na tym poziomie absurdu

W pewnym momencie Lasek stwierdził, że „nie chce wchodzić w dyskusję na tym poziomie absurdu”. Zarzucił Macierewiczowi odrzucanie wszystkich dowodów i pomijanie ważnych faktów. Wezwał do rozliczenia kosztownej działalności podkomisji smoleńskiej „co do złotówki”. Zwrócił też uwagę na całkowitą bierność przedstawicieli PiS i organów państwowych w stosunku do teoretycznie wstrząsających odkryć Macierewicza.

Lasek: Jesteśmy państwem w zasadzie upadłym

– Od 9 miesięcy ten film nie wzbudził żadnych emocji u polityków PiS. To pokazuje jakie zdanie mają organy państwa o działaniach Macierewicza. On swoimi działaniami kompromituje Polskę na arenie międzynarodowej. Informacje z jego raportu na pewno zostały zauważone. Pokazanie czegoś takiego, tak poważne oskarżenia, bez żadnych działań rządu pokazują, że jesteśmy państwem w zasadzie upadłym – podsumował.

Czytaj też:
Politycy PO chcą żądają likwidacji podkomisji Macierewicza. „Polacy są oszukiwani”

Źródło: TVN24
+
 1

Czytaj także