Europosłanka PiS o sytuacji na granicy: Z komunikatów rządu nie wynika, by ktoś był chory czy głodny

Europosłanka PiS o sytuacji na granicy: Z komunikatów rządu nie wynika, by ktoś był chory czy głodny

Usnarz Górny. Uchodźcy odseparowani przez polskich pograniczników
Usnarz Górny. Uchodźcy odseparowani przez polskich pograniczników / Źródło: Newspix.pl / Jan Malec
Europosłanka PiS, Anna Zalewska pytana w programie „Mówiąc Wprost” o to, jak długo potrwa jeszcze kryzys na granicy i w jaki sposób można go zażegnać, odparła, że Komisja Europejska jest po stronie Polski, mówiąc jednoznacznie, że nie ma możliwości nielegalnego przekroczenia granic europejskich. – Ci ludzie przebywają po stronie białoruskiej i gdy słyszę, często z ust dużych autorytetów, o „ziemi niczyjej” trochę się denerwuję. Oni są w bezpiecznym miejscu, legalnie, na terenie Białorusi. Z dostępem do sklepów, miejsc, w których bezpiecznie mogą się schronić. Są pod nadzorem pana Łukaszenki – tłumaczyła deputowana do PE

Od kilkunastu dni w pobliżu polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym przebywa grupa imigrantów. Reżim Łukaszenki odrzucił propozycję wjazdu konwoju humanitarnego z naszego kraju, w którym znajdowały się artykuły pomocowe dla koczujących w lesie obcokrajowców.

Przypomniała, że migranci zostali przywiezieni pod granicę w ramach szerokiej akcji - przeciw Litwie, Łotwie i Polsce, a „wszystkie kroki, które podejmuje Polska, są jedynymi możliwymi”. – Chcę przypomnieć, że oni (imigranci - red.) zdawali sobie sprawę, zapłacili duże pieniądze, wiedzieli, że będzie to próba nielegalnego przekroczenia granicy, stąd różnego rodzaju zachowania, które mają prowokować do takich odruchów serca. Oni są po stronie białoruskiej, nie możemy podejmować żadnych działań na terenie obcego państwa – tłumaczyła.

Na miejsce przyjeżdżają przedstawiciele licznych mediów, a także politycy opozycji. Do mediów trafiło nagranie, na którym zarejestrowano bieg posła KO wśród funkcjonariuszy Straży Granicznej. Franciszek Sterczewski z torbą usiłował przedrzeć się do znajdujących się po białoruskiej stronie osób. Chwilę kluczył między strażnikami, aż w końcu upadł na ziemię. Zachowanie polityka wywołało falę krytyki.

Do zachowania przedstawicieli opozycji oraz niektórych aktywistów odniosła się europosłanka Anna Zalewska. Przyznała, że ze wstydem i z zażenowaniem obserwuje to, w jaki sposób reagują na kryzys z uchodźcami. – Przy granicy polsko-białoruskiej pojawili się odwieczni kontestatorzy rządu. Każdy, kto próbuje przedzierać się, narażając władze polskie na troskę, powoduje niepotrzebną, złą atmosferę – mówiła Anna Zalewska w programie „Mówiąc Wprost”.

– Trudno mi sobie wyobrazić, że to odruch serca. To polityka, w której chcą uczestniczyć ci wszyscy zasłaniający się odruchem serca. Z rządowych komunikatów nie wynika, by ktoś był chory czy głodny – dodała.

Na pytanie prowadzących program - Roberta Felusia i Dariusza Grzędzińskiego, czy tańczymy, jak nam zagra Łukaszenka i Putin, odpowiedziała: – Nie, polski rząd nie gra. Mimo emocjonalnego naporu, mówiącego, że polski rząd nie jest wrażliwy na ludzi i ich cierpienie, to nie jest prawda. Musimy być jednoznaczni, po 2015 UE wyciągnęła wnioski, więc wie, że nie może otworzyć kolejnego korytarza.

Obejrzyj cały odcinek programu „Mówiąc Wprost”:

Czytaj też:
Jak zachęcić do szczepień nauczycieli? Anna Zalewska: „Zostawmy to dyrektorom. To działa”

Źródło: Wprost
 11

Czytaj także