Kanclerz Niemiec zwleka z podjęciem ważnej decyzji ws. wsparcia Ukrainy

Kanclerz Niemiec zwleka z podjęciem ważnej decyzji ws. wsparcia Ukrainy

Olaf Scholz
Olaf Scholz Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz waha się w kwestii militarnego wsparcia Ukrainy. Chodzi o przekazanie ok. 100 czołgów Marder i Leopard. Niezdecydowanie Scholza budzi coraz większą frustrację wśród jego koalicjantów.

Rosja przegrupowuje obecnie siły walczące na Ukrainie. Jak tłumaczą wojskowi analitycy, wynika to z faktu całkowitej zmiany taktyki. Po fiasku planu szybkiego zdobycia Kijowa, a następnie obaleniu ukraińskiego rządu i zastąpienia go usłużnymi marionetkami, Rosjanie zamierzają skupić na atakowaniu wschodnich obwodów Ukrainy.

Oczekując na zbliżającą się ofensywę, Ukraińcy liczą na konkretne wsparcie ze strony Niemiec – dostawę ok. 100 czołgów Marder i Leopard. W czwartek mówił o tym w radiu Deutschlandfunk ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk. – Listy naszego zapotrzebowania istnieją, rząd niemiecki o nich wie, ale niestety do dziś milczy – skwitował ambasador.

Scholz nie chce wychodzić przed szereg NATO

Rzeczywiście, decyzja o przekazaniu czołgów miała zostać przez rząd w Berlinie jeszcze w tym tygodniu. Nie stało się tak, gdyż kanclerz Olaf Scholz waha się. Powód? Jego zdaniem, Niemcy powinny najpierw wypracować w tej sprawie wspólne stanowisko z partnerami w NATO.

— Robimy wszystko to, co jest słuszne i rozsądne (...) Uważam, że właśnie w tej kwestii byłoby poważnym błędem, gdyby Niemcy wzięły na siebie ciężar odgrywania jakiejś specjalnej roli — tłumaczył Scholz.

Narasta sprzeciw zarówno koalicjantów, jak i opozycji

Niezdecydowanie kanclerza budzi jednak coraz większą frustrację nie tylko wśród Ukraińców, ale również partnerów w Bundestagu. Przypomnijmy, że partia Scholza – tj. Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) – tworzy koalicję z partią Zielonych oraz Wolną Partią Demokratyczną (FPD).

Najpoważniejszymi krytykami takiej postawy jest dwójka „zielonych”: wicekanclerz i minister gospodarki Robert Habeck oraz minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock. Głosy niezadowolenia płyną również od czołowych posłów Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), czyli największej partii opozycyjnej.

Czołgi ruszyły od razu w bój? Niestety – nie

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że skuteczne wywarcie presji na Scholza nie spowoduje, że ukraińscy żołnierze będą mogli szybko wykorzystać niemieckie tanki na polu walki. Dlaczego? Po pierwsze, większość czołgów, które ewentualnie trafiłyby nad Dniepr, zostały wycofane z użytku. Tym samym, przed przekazaniem musiałyby zostać wyremontowane.

Po wtóre, Niemcy musieliby przeszkolić Ukraińców w obsłudze tych czołgów, gdyż w ukraińskiej armii nie ma ani jednego Mardera i Leoparda. Przeszkolić należałoby nie tylko załogi, ale również odpowiedzialnych za konserwację mechaników. Warto podkreślić, że Ukraińcy byliby również zdani na Niemców w kwestii dostaw amunicji ora części zamiennych.

Czytaj też:
Nord Stream 2 i odejście od rosyjskiego gazu. Premier Boris Johnson spotka się dziś z Olafem Scholzem

Opracował:
Źródło: Politico
 0

Czytaj także