Petru jasno o państwowych spółkach. „Jestem za tym, żeby było ich jak najmniej”

Petru jasno o państwowych spółkach. „Jestem za tym, żeby było ich jak najmniej”

Poseł Trzeciej Drogi Ryszard Petru podczas uroczystości wręczenia nowym posłom Sejmu X kadencji zaświadczeń o wyborze, 26 bm. w Sejmie w Warszawie
Poseł Trzeciej Drogi Ryszard Petru podczas uroczystości wręczenia nowym posłom Sejmu X kadencji zaświadczeń o wyborze, 26 bm. w Sejmie w Warszawie Źródło: Facebook / Marcin Obara
– Wiem, że koalicja rządowa może mieć inne zdanie – stwierdził Ryszard Petru po raz kolejny wypowiadając się nt. przyszłości spółek Skarbu Państwa.

Ryszard Petru po czterech latach wrócił do Sejmu. Nie trafił tam jednak przez Nowoczesną, którą utworzył na początku 2015 roku, a za sprawą list Trzeciej Drogi. Wciągnął go na nie Szymon Hołownia. Polityk, mimo niejednokrotnie odmiennego zdania deklaruje jasno – będzie głosował po klubowy dyktat.

Ryszard Petru proponuje przeanalizowanie państwowych spółek

Ekonomista, bo w końcu z tym najbardziej jest kojarzony Petru, do Sejmu wnosi wiele pomysłów. Jak sam jednak twierdzi, niekoniecznie ze wszystkim po drodze będzie przyszłemu rządowi. Przykładem tego jest prywatyzacja spółek Skarbu Państwa, za którą polityk się otwarcie opowiadał. Teraz proponuje, „aby przeanalizować, które są faktycznie strategiczne”.

– Jestem za tym, żeby było ich jak najmniej, ale wiem, że koalicja rządowa może mieć w tej kwestii inne zdanie. Z mojego punktu widzenia kluczowe jest, żeby spółki działały w środowisku konkurencji rynkowej, nie stosowały dumpingu i nie były dotowane przez państwo. Wtedy nie będą psuły rynku, z czym mieliśmy niestety ostatnio do czynienia, że wspomnę tylko działania Orlenu – stwierdził w rozmowie z Pulsem Biznesu.

Niemniej Petru przekonany jest, że potrzebne są zmiany na stanowiskach zarządczych spółek, a osoby, które zasiadały na nich ze względu na polityczne pobudki nie będą mogły pełnić dalej swoich funkcji. Nie zakłada przy tym jednak „uruchomienia miotły”. Jego zdaniem należy przeanalizować wszystko „stanowisko po stanowisku, spółka po spółce”.

Ryszard Petru wątpi w kontynuowanie wszystkich projektów rządowych

Polityk jest pewien, że przejrzeć należy także aktualnie prowadzone przez rząd projekty, takie jak Centralny Port Komunikacyjny (CPK). – Realizacja wszystkich rozgrzebanych projektów jest niewykonalna. Gigantomania nie poprawia jakości życia Polaków. PRL kochał gigantomanię i doprowadziło go to do bankructwa. Pieniądze przeznaczone na dużą część PiS-owskich pomysłów można znacznie lepiej spożytkować np. na projekty lokalne – ocenił Petru.

– Dziś mamy budżet państwa i niepodlegające kontroli parlamentu. Fundusze, jak Polski Fundusz Rozwoju czy 20 funduszy podległych BGK, z których najbardziej kuriozalny jest Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. Jego istnienie jest zaplanowane aż do końca 2026 r., natomiast nie musimy się przekonywać, że pandemia dawno się skończyła – dodał.

Na wprowadzenie euro potrzeba co najmniej czterech lat

Choć Ryszard Petru od lat deklaruje także poparcie dla wprowadzenia w Polsce euro, to ma świadomość, że niemal niewykonalnym jest zrobienie tego w ciągu najbliższych czterech lat. – Jesteśmy w stanie wprowadzić euro najszybciej trzy lata od rozpoczęcia procedury, a to byłoby możliwe dopiero po wyczyszczeniu sytuacji w finansach publicznych, na co w optymistycznym scenariuszu potrzeba roku. To oznacza, że w tej kadencji parlamentu byłoby to skrajne trudne – ocenił.

Czytaj też:
Hołownia o deficycie: Odkryli zeszyt i pisali na niego wszystko
Czytaj też:
Pocałunek śmierci Balcerowicza ws. Petru na ministra finansów? Kobosko: Im ciszej nad negocjacjami, tym lepiej

Źródło: Puls Biznesu