Afera CPK. Są pierwsze zwolnienia i degradacje

Afera CPK. Są pierwsze zwolnienia i degradacje

Stefan Krajewski
Stefan Krajewski Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Ujawniona pod koniec października afera z działką pod CPK w Zabłotni wciąż czeka na finalne rozstrzygnięcia. Minister rolnictwa Stefan Krajewski właśnie przedstawił wyniki kontroli w tej sprawie.

O kontrowersyjnej sprzedaży ziemi w Zabłotni w województwie mazowieckim jako pierwsza pisała pod koniec października Wirtualna Polska. Dziennikarze ujawnili, że pod koniec rządów PiS działka konieczna do realizacji projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego została sprzedana Piotrowi Wielgomasowi, wiceprezesowi koncernu Dawtona.

Afera z gruntami pod CPK. Reakcja w PiS i resorcie rolnictwa

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa sprzedał ten grunt za zaledwie 22,8 mln zł, mimo że szacunkowa wartość po zmianie przeznaczenia ziemi mogła sięgnąć nawet 400 mln zł. Na początku listopada Wielgomas spotkał się z dyrektorem generalnym KOWR Henrykiem Smolarzem i zgodził się na zwrócenie działki za taką samą cenę, jaką sam zapłacił.

W reakcji na ujawnioną aferę, PiS zawiesiło w prawach członka byłego ministra rolnictwa Roberta Telusa, byłego wiceministra Rafała Romanowskiego i byłego dyrektora KOWR Waldemara Humięckiego. Konsekwencje postanowił wyciągnąć także minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, który w środę 19 listopada przedstawił wyniki kontroli.

— Nie będę tolerował opieszałości czy braku reakcji na pisma, które wpływają – podkreślał. – KOWR musi zmienić swoje procedury i działać sumiennie, starannie, bez zbędnej zwłoki. Trzeba również poprawić i przyspieszyć współpracę z Centralnym Portem Komunikacyjnym – dodawał.

Minister rolnictwa o konsekwencjach po aferze z działką pod CPK

Minister stwierdził, że kontrola przyniosła jednoznaczne wnioski i wskazał trzy grupy odpowiedzialne za nieprawidłowości. — Jak wskazują okoliczności, mogło dojść do złamania prawa. Ówczesny wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski przekroczył uprawnienia bądź nie dopełnił obowiązków, ingerował w działania urzędników i departamentów, a władze KOWR w sposób świadomy i konsekwentny blokowały przekazanie działek dla CPK. Dlatego złożyłem w tej sprawie wnioski do prokuratury — oznajmił.

Stwierdził też, że część odpowiedzialności ponoszą osoby, które pracę zaczęły już po zmianie rządu. – Dzisiaj jest męska rozmowa i żółta kartka dla dyrektora i w ogóle dla całego kierownictwa — mówił. Nie zdecydował się jednak na dymisję Henryka Smolarza.
– Niektórzy wieloletni pracownicy KOWR świadomie przetrzymywali dokumenty, wydłużali i utrudniali procedowanie niezwykle ważnych spraw – informował. Część z tych osób została zdymisjonowana, a część zdegradowana.

Czytaj też:
Tak Tusk korzysta z kłopotów PiS-u. „Wyrwaliśmy się z beznadziei”
Czytaj też:
Afera CPK zatacza coraz szersze kręgi. Nowe fakty

Źródło: WPROST.pl