Balcerowicz przejął rolę opozycji

Balcerowicz przejął rolę opozycji

Dodano:   /  Zmieniono: 
W czasie gdy opozycyjne PiS interesuje niewiele poza katastrofą smoleńską sprzed dziewięciu miesięcy, Leszek Balcerowicz i inni ekonomiści faktycznie przejęli w Polsce rolę politycznej opozycji - pisze "Financial Times". Balcerowicza, swego czasu sojusznika premiera Donalda Tuska, dziennik nazywa "jednym z najostrzejszych krytyków obecnego rządu".
"FT" tłumaczy, że powodem ostatniej fali krytyki ze strony byłego ministra finansów i byłego prezesa NBP pod adresem Tuska, są rządowe propozycje wobec OFE, przewidujące zmniejszenie składki przekazywanej do drugiego filaru z 7,3 proc. do 2,3 proc. Reszta byłaby trzymana w ZUS-ie na indywidualnych kontach. Balcerowicz nie wierzy rządowym zapewnieniom, że przyszli emeryci nie stracą w wyniku tych zmian. Zamiast zmniejszenia składki do OFE sugeruje rządowi podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, ograniczenie świadczeń dla niepełnosprawnych i zlikwidowanie becikowego - pisze londyńska gazeta.

"Balcerowicz i inni ekonomiści ostrzegają, że zmiany w systemie emerytalnym zmniejszą i tak już niski wskaźnik oszczędności gospodarstw domowych sięgający niespełna 5 proc. PKB i spowodują, że Polska stanie się jeszcze bardziej zależna od zagranicznych inwestorów nabywających polskie obligacje, ponieważ prywatne fundusze emerytalne będą mieć mniej środków, by je kupować" - tłumaczy "FT".

Ze swej strony premier Tusk nazywa plan redukcji wpłat do OFE "najmniej bolesnym społecznie". Określenie to, jak wskazuje "FT", stało się "rodzajem lejtmotywu rządu, z pozoru przyjaznego biznesowi, choć unikającego działań pociągających za sobą wysoki polityczny koszt". "W czasie, gdy stopy procentowe na wschodzących rynkach zaczynają rosnąć, emisja długu może w obecnym roku okazać się trudniejsza niż w 2010" - zauważa gazeta. "Coraz bardziej uszczypliwa krytyka Balcerowicza - w ubiegłym roku na głównym skrzyżowaniu stolicy zainstalował cyfrowy zegar rejestrujący narastanie publicznego długu - uczyniła go osobistym wrogiem niektórych bliskich doradców Tuska" - podsumowuje "Financial Times".

PAP