Minister zwrócił następnie uwagę na aktywność islamskich fundamentalistów w Cyrenajce, czyli wschodniej Libii, którzy - jak dodał - mogą być "manipulowani przez Al-Kaidę". - To niebezpieczeństwo, jakie Muammar Kadafi zasygnalizował Berlusconiemu podczas telefonicznej rozmowy - podkreślił La Russa. Zapytany, dlaczego Włochy jako ostatnie potępiły przemoc w Libii, odparł że "oprócz piętnowania przemocy rząd ma obowiązek bronić włoskich interesów, a zatem być ostrożny". - Musimy unikać kłopotów czy ataków. Zanim zabraliśmy głos, poczekaliśmy na potwierdzenie tego, co się dzieje. Nie zapominajmy, że wciąż są tam setki Włochów, którzy pracują w Libii, a kraj ten leży naprzeciwko Włoch - podkreślił minister obrony.
Na pytanie, czy nie należy anulować zawartego przed kilkoma laty traktatu o przyjaźni włosko-libijskiej, zwłaszcza w obliczu zarzutów organizacji pozarządowych, że Włochy sprzedają Libii broń, La Russa odpowiedział, że "w tym porozumieniu mowa jest o partnerstwie przemysłowym w sektorze obrony, ale także o współpracy przeciwko rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia". - Nic mi nie wiadomo o tym, aby były dostawy broni dla reżimu, tym bardziej w ostatnich tygodniach - oznajmił La Russa.
PAP