"I Rosja, i Międzynarodowy Fundusz Walutowy żądają od Białorusi poważnych reform gospodarczych. Jak przyznał minister gospodarki (Białorusi) Andrej Charkawiec, program reform rzeczywiście został uzgodniony na dwa dni przed spotkaniem Putina i Łukaszenki. Jednak pozwala on władzom białoruskim tylko na otrzymanie kredytu wysokości 3 mld dolarów w ciągu trzech lat z funduszu antykryzysowego EaWG. Ale to dla nas nie tylko mało, a wręcz bardzo mało. Jak twierdzą niezależni ekonomiści, na podtrzymanie białoruskiej gospodarki trzeba około miliarda dolarów nie rocznie, ale miesięcznie" - pisze "Narodnaja Wola".
Z tego powodu - dodaje - "na porządku dziennym jest druga kwestia - sprzedaży własności państwowej. (...) Wielu ekspertów powiedziało już, że chodzi o sprzedaż (zakładów samochodowych) MAZ i pakietu kontrolnego (przedsiębiorstwa gazociągowego) Biełtransgaz. Wątpliwe jednak, by tylko o nich była mowa. Potencjalny inwestor MAZ-u - (rosyjska) korporacja Rostiechnołogii, proponuje taki schemat połączenia aktywów, który w ogóle nie przewiduje żadnych wypłat dla Mińska: przewidywana jest transakcja w zamian za pakiet akcji połączonej kompanii. To samo można powiedzieć o Biełtransgazie, gdyż - jak wiadomo - Rosjanie wykupili już 50 proc. akcji tego przedsiębiorstwa, przy czym po bardzo zawyżonej cenie. Aby mieć pakiet kontrolny, potrzebują nie 50 proc., a tylko 1 procent" - wskazuje "Narodnaja Wola".
I dodaje: "Tak więc, od wczorajszego ranka eksperci głosili wersję, że Putin i Łukaszenka mogą mówić o innych strategicznie ważnych dla Rosji obiektach inwestycji, na przykład o zakupie (koncernu potasowego) Biełaruśkalij, białoruskich kolei państwowych i innych gigantów, o których wcześniej w Mińsku woleli nawet się nie zająknąć".
Jednocześnie, "sądząc z aluzji rosyjskich urzędników, strona białoruska będzie musiała posunąć się do dewaluacji waluty, zaostrzenia polityki walutowej i budżetowej oraz znacznej oszczędności wydatków budżetowych, bo w przeciwnym wypadku wszelka pomoc finansowa nie ma sensu". "Według wszelkiego prawdopodobieństwa Łukaszenka jest zmuszany nie tylko do sprzedaży własności państwowej, ale i do rezygnacji z populistycznej polityki, czyli zamykania ust wyborcom pustymi, nieuzasadnionymi ekonomicznie pensjami" - uważa "Narodnaja Wola".
PAP