Konferencja Bosaka wywołała kontrowersje. Zaskakujący pomysł na poprawę dzietności

Konferencja Bosaka wywołała kontrowersje. Zaskakujący pomysł na poprawę dzietności

Krzysztof Bosak / kobieta w ciąży – zdjęcie ilustracyjne
Krzysztof Bosak / kobieta w ciąży – zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Longfin Media
Propozycja Konfederacji, która padła podczas konferencji pt. „Polityka demograficzna dziś i jutro”, zaskoczyła nawet elektorat partii. Badaczka zaproponowała, by model kształcenia kobiet był „dostosowany do ich cyklu rozrodczego”. Co miała na myśli? Zabrała głos.

Konferencja, która odbyła się w Warszawie (w Sejmie) w marcu, zorganizowana została przez prezesa Ruchu Narodowego i współprzewodniczącego Konfederacji Wolność i Niepodległość – Krzysztofa Bosaka. W pewnym momencie wydarzenia głos oddany został Pauli Szydłowskiej z Uniwersytet Ignatianum w Krakowie – ekspertce w dziedzinie Teorii Polityki (ma tytuł doktorki), a także bioetyki czy wyzwań demograficznych. Prywatnie jest matką pięciorga dzieci.

Dr Szydłowska zaproponowała, by „model kształcenia kobiet powinien być dostosowany do ich cyklu rozrodczego”. Jej pomysł był w sieci szeroko komentowany. „Na czym miałoby to polegać?”, „Brzmi to bardzo źle…” – napisali internauci. Pojawiły się też głosy, które zachwalały koncepcję. „Ma rację” – oceniał dziennikarz Jerzy Krajewski, redaktor naczelny portalu Europejska Firma.

Na czym miałoby to polegać?

Absolutnie nie powielam modelu „tradwife”

Naukowczyni przyznała, że sam zwrot – „model kształcenia kobiet powinien być dostosowany do ich cyklu rozrodczego” – wyciągnięty z kontekstu całej wypowiedzi, mógł „niefortunnie sugerować inne przesłanie niż to zamierzone” – zaznaczyła w rozmowie z „Faktem”.

– Miałam na myśli tylko, że warto skrócić czas trwania studiów oraz skupić się na przekazaniu przydatnej wiedzy i umiejętności, żeby nie trzeba było jeszcze parę lat po studiach nadrabiać na szkoleniach i stażach. Wydłużony czas nauki nie ma większych negatywnych skutków dla mężczyzn pod kątem płodności, dla kobiet już może mieć. Absolutnie nie powielam lansowanego w mediach społecznościowych modelu „tradwife”, gdy to kobiety mają rezygnować ze studiów i kariery na rzecz rodzenia dzieci. Wręcz przeciwnie — w swojej pracy badawczej zastanawiam się nad tym, jak reformować szkolnictwo wyższe, aby ci, którzy chcą mieć dzieci, nie musieli rezygnować z rozwoju intelektualnego i zawodowego na rzecz ich posiadania – wytłumaczyła dziennikowi.

Czytaj też:
Sikorski kontra Nawrocki. Tak głosują Polacy w nowym sondażu
Czytaj też:
Wrze po decyzji MEN, politycy reagują. „Wyjście awaryjne”

Źródło: „Fakt”