Anglia właśnie wprowadziła opłaty za lekcje języka angielskiego dla imigrantów o specjalnym statusie. W większości z darmowych lekcji korzystały kobiety po traumatycznych przejściach, jakich doznały w swoich ojczyznach.
Jeszcze na początku tego roku premier David Cameron mówił o konieczności takich kursów w celu pełnej integracji imigrantów w Wielkiej Brytanii. Nowe regulacje zakładają, że do bezpłatnych lekcji będą miały dostęp tylko osoby z przyznanym zasiłkiem dla poszukujących pracy. Pozostali, a więc pracownicy z niskimi dochodami czy uchodźcy polityczni oczekujący na azyl będą musieli zapłacić 50 proc. ceny kursu ESOL (English for speakers of other language). Zmiany mają na celu aktywowanie i pomoc dla tych, którzy są w trakcie szukania pracy w Wielkiej Brytanii.
mk
Donna Covey, dyrektor wykonawczy Rady ds. Uchodźców, jest przekonana, że na nowym prawie stracą przede wszystkim kobiety. Rząd nie przyznaje im wymaganych dodatków podczas szukania pracy, ponieważ żony imigrantów bardzo często zajmują się domem i wychowują dzieci. Jest też druga strona ich „nieaktywności" – nie znając języka nie mają szansy na pracę, a bez dofinansowania nie mają za co opłacić kursu.
Tak wygląda sytuacja chociażby Zainab Duale, 34-letniej Somalijki, która uciekła z kraju ze swoim mężem po tym jak zamordowano dwóch jej braci. Chciała nauczyć się angielskiego w Londynie dzięki programowi integracji, jednak teraz jest zmuszona zapłacić 1000 funtów rocznie za kurs językowy. Biorąc pod uwagę fakt, że małżeństwo utrzymuje się tylko z pracy pana Duale, Zainab będzie musiała prawdopodobnie zrezygnować z lekcji. „Ten kurs pomógł mi w wielu aspektach życia w Anglii – od korzystania z metra po rozumienie pytań w urzędach. Bez dalszej nauki z pewnością nie znajdę pracy" – mówi kobieta.mk