SLD przedstawi Napieralskiego jako męża stanu

SLD przedstawi Napieralskiego jako męża stanu

Dodano:   /  Zmieniono: 
W swoich spotach SLD będzie wytykał bierność rządu i prezentował swojego lidera jako męża stanu. Część ekspertów uważa to za ryzykowny pomysł - stwierdza "Rzeczpospolita".
Gazeta dowiedziała się, że Sojusz rozpocznie kampanię emisją trzech spotów. W radiowych reklamówkach będzie można usłyszeć, że  rząd Donalda Tuska jest bierny, nieudolny i nie reaguje na wyzwania zmieniającej się UE, a jedyną nadzieją na lepszą przyszłość jest szef SLD. W jednym ze spotów Grzegorz Napieralski przekonuje, że "nowe źródła energii to nowy kształt powiązań gospodarczych i politycznych sojuszy", czego nie dostrzegają "polityczni celebryci pochłonięci uściskami dłoni". - Chodzi nam też o rozpoczęcie dyskusji o ważnych problemach społecznych - mówi rzecznik SLD Tomasz Kalita. Kalita przyznaje, że partia chce zaprezentować swojego lidera jako męża stanu.

Wojciech Jabłoński, politolog z UW, ocenia że "to ryzykowny zwrot w kampanii SLD", mogący prowadzić do jednocyfrowego wyniku wyborczego. - Łamie zasadę spójności przekazu, bo do tej pory Napieralski przyzwyczaił nas, że jego pojawienie się oznacza rozrywkę. I chyba byłoby lepiej, żeby przy tym pozostał, bo na wylansowanie nowego wizerunku jest za mało czasu - mówi. Z kolei Rafał Chwedoruk, politolog z UW, uważa, że zwrot SLD w  kierunku debaty merytorycznej jest pozytywny. - Lepiej późno niż wcale -  komentuje. Podkreśla też, że nadszedł "najwyższy czas, żeby SLD sobie odpowiedział na  pytanie, co dla niego jest ważniejsze w tej kampanii - koleje czy geje, poważne problemy społeczno-gospodarcze czy eksperymenty kulturowe w stylu Zapatero". - Te drugie jak dotąd nie  przysporzyły mu wyborców - podkreśla.