Kohl krytykuje politykę zagraniczną Niemiec

Kohl krytykuje politykę zagraniczną Niemiec

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niemcy już parę lat temu przestały być obliczalnym mocarstwem zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej - ocenił były niemiecki kanclerz Helmut Kohl w opublikowanym w środę wywiadzie dla pisma "Internationale Politik".

Jak powiedział, spoglądając na minione kilka lat, zadaje sobie pytanie, "gdzie dziś stoją Niemcy i czego właściwie chcą". "Te pytania stawiają sobie również nasi przyjaciele i sojusznicy za granicą" - dodał Kohl. Skomentował w ten sposób postawę Berlina w sprawie konfliktu w Libii, politykę dotyczącą kryzysu w strefie euro oraz decyzję rządu Angeli Merkel o rezygnacji z energii atomowej.

Jego zdaniem dowodem na spadek znaczenia Niemiec była niedawna europejska podróż prezydenta USA Baracka Obamy, który odwiedził Francję i Polskę, ale ominął Niemcy. "Po tym wszystkim, co Niemcy i Amerykanie razem przeszli, i wobec tego, co do dziś nas głęboko łączy, nigdy nie przyśniłoby mi się nawet, że dożyję chwili, gdy urzędujący amerykański prezydent przyjeżdża do Europy i pomija Niemcy. Musimy szybko odzyskać wiarygodność - dodał Kohl. - Musimy uważać, byśmy wszystkiego nie zaprzepaścili".

Zdaniem byłego kanclerza Niemiec "katastrofalne konsekwencje" miałoby odrzucenie przez współcześnie rządzących w RFN fundamentalnych zasad niemieckiej polityki zagranicznej, takich jak stosunki transatlantyckie, zjednoczona Europa, przyjaźń z Francją i dobre stosunki z sąsiadami na wschodzie, przede wszystkim z Polską. Odejście od tych zasad doprowadziłoby do utraty zaufania i ostatecznie izolacji Niemiec - ocenił 81-letni polityk. Jego zdaniem obecnym liderom Niemiec "brakuje kompasu".

Kohl ostrzegł również przed rozpadem Unii Europejskiej, zmagającej się z kryzysem wspólnej waluty. Zdaniem Kohla kraje członkowskie nie mają wyboru i muszą pomóc zadłużonej Grecji, "jeśli nie chcą rozpadu Europy". Były kanclerz przyznał, że w przeszłości popełniono błędy, które przyczyniły się do dzisiejszego kryzysu. Jak powiedział, on, jako kanclerz Niemiec, nie zgodziłby się na przyjęcie Grecji do strefy euro oraz nie dopuściłby do naruszenia przez Niemcy zasad dyscypliny budżetowej, zapisanych w Pakcie Stabilności i Wzrostu, co nastąpiło za rządów socjaldemokratycznego kanclerza Gerharda Schroedera.

"Dobra wiadomość brzmi: błędy można naprawić, a problemy da się rozwiązać" - powiedział Kohl. Jego zdaniem, aby sprowadzić euro na właściwą drogę, potrzebny jest "pakiet zorientowanych na przyszłość, mądrze wyważonych oraz nieideologicznych działań".

pap

 0

Czytaj także