„Nie możemy zaakceptować tego, że głosiciele najbardziej pogardliwego laicyzmu, który zazwyczaj szydzi z seksualnej moralności katolickiej i chciałby widzieć Kościół milczący i zastraszony, oklaskują dzisiaj słowa włoskich biskupów, instrumentalnie wykorzystane i uznane jednostronnie za odnoszące się do Prezesa Rady Ministrów" - oświadczyli politycy partii Lud Wolności, wśród których są katolicki działacz, eurodeputowany Mario Mauro, związani z Kościołem wiceprzewodniczący ugrupowania Maurizio Lupi oraz gubernator Lombardii Roberto Formigoni, szef klubu w Senacie Maurizio Gasparri i minister pracy Maurizio Sacconi.
„Nie akceptujemy zatem tego, by agresywne i definitywne oceny kierowane były ze środowisk, które zawsze wyróżniały się podwójną miarą, z jaką zawsze osądzały i dalej osądzają Kościół zgodnie z tym, co im się politycznie opłaca w danej chwili" - dodali sygnatariusze. Stając w obronie premiera stwierdzili: "Zdajemy sobie sprawę z tego, że niektóre osobiste zachowania, choć nigdy nieokazane, ale sensacyjnie nagłośnione dzięki agresywnej ingerencji w prywatność, wystawione zostały na publiczny osąd; wiemy, że Kościół nie może uchylać się przed oceną i oczywiście czyni to zgodnie z chrześcijańską doktryną i moralnością”.
Autorzy listu wyrazili zarazem przekonanie, że wbrew powszechnym opiniom słowa przewodniczącego Episkopatu „nie ograniczają się do potępienia konkretnych zachowań jednej osoby". „Chcemy zwrócić uwagę, że kiedy Kościół mówi o »rozpustnym zachowaniu i niewłaściwych relacjach«, o »panseksualizmie« i relatywizmie etycznym, jego słowa powinny zostać wysłuchane, a ich znaczenie i wartość rozważone w pełnym wymiarze" - podkreślili politycy.
PAP