Spread (czyli rentowność papierów) między 10-letnimi obligacjami włoskimi a niemieckimi, uznawanymi za punkt odniesienia, podwoiła się od lata bieżącego roku sięgając 4 listopada 463 pkt bazowych. Zapewne byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie to, że Europejskiego Banku Centralnego skupuje włoskie obligacje. W 2012 r. Włochy będą musiały refinansować ok. 300 mld euro długu - przypomina gazeta. "Kryzys zadłużenia eurostrefy pokazuje, że z chwilą, gdy spready się poszerzają, ich zmniejszenie staje się niezwykle trudne. To dobrze, że MFW będzie monitorował dyscyplinę finansową Włoch, ale zachodzi ryzyko, że jeśli Berlusconi zostanie premierem, to podkopie te zabiegi" - przestrzega "Financial Times". "Naiwnością jest też zakładać, iż z chwilą jego odejścia Włochy od razu odzyskają zaufanie rynków, ale zmiana politycznego przywództwa we Włoszech jest konieczna" w interesie samych Włoch i Europy - ocenia gazeta.
W innym miejscu "Financial Times" pisze, że na szczycie G20 w Cannes naciskano na Berlusconiego, by na wszelki wypadek zgodził się przyjąć od MFW 50 mld euro, ale przystał tylko na monitorowanie włoskich finansów przez MFW. "Włochy mają nadzieję, że monitoring MFW potwierdzi, iż kraj ma trudności z płynnością, a nie z wypłacalnością. Wszyscy musimy mieć nadzieję, że tak jest istotnie" - skomentował Robert Peston z BBC.Z kolei Gary Gibbon z telewizji Channel 4 sądzi, że szczyt w Cannes przełamał tabu. - Włochy i MFW można teraz wymieniać w jednym zdaniu - podkreślił. Natomiast Ed Conway z telewizji Sky uważa, że "głównym rozczarowaniem jest to, że szczyt nie przyjął szczegółowego planu zwiększenia zasobów MFW, co było jego zakulisową ambicją".
PAP