Przejmujące słowa kard. Dziwisza. Tak przebiegały ostatnie godziny życia Jana Pawła II

Przejmujące słowa kard. Dziwisza. Tak przebiegały ostatnie godziny życia Jana Pawła II

Kardynał Stanisław Dziwisz
Kardynał Stanisław Dziwisz Źródło: Shutterstock / praszkiewicz
– Był przygotowany. Zresztą mówił do nas wcześniej: człowiek ma tak żyć, żeby jego przejście na drugi świat, do domu Ojca, było pogodne i radosne – powiedział kard. Stanisław Dziwisz w programie „Poranny Ring”. Współpracownik Jana Pawła II opowiedział o ostatnich chwilach życia papieża Polaka.

Dziś przypada 20. rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Pontyfikat papieża Polaka trwał prawie 27 lat i był jednym z najdłuższych w historii papiestwa. Kard. Stanisław Dziwisz, bliski współpracownik Ojca Świętego, opowiedział, jak przebiegały ostatnie godziny życia Jana Pawła II.

– Byliśmy przy łóżku Ojca Świętego, który był świadomy. Rozmawiał z nami. Poza tym ustaliliśmy, że za chwilę odprawimy mszę świętą poranną, w której brał udział. Był w łóżku, był już słaby, ale brał czynny udział – łącznie z komunią świętą – i powtarzał słowa konsekracji w czasie mszy świętej. To była właściwie koncelebra – relacjonował w programie „Poranny Ring”.

Kard. Dziwisz o godzinach poprzedzających śmierć Jana Pawła II. „On się nie bał”

Później papieża zaczęli odwiedzać m.in. kardynałowie, którzy chcieli pożegnać się z nim osobiście. – Dla mnie największym wzruszeniem było to, że po tych współpracownikach, powiedzmy, wyjątkowych przychodzili ludzie prości. Ci, którzy na przykład sprzątali, którzy zamiatali apartament – mówił kard. Dziwisz.

– Widzieli oczywiście, że Ojciec Święty jest u kresu swojego życia, że gaśnie. Przychodzili ze łzami w oczach, bo za Jana Pawła II Watykan to był ich dom. To było przed południem. Po południu Ojciec Święty poprosił, żeby mu czytano Pismo Święte – opowiadał w rozmowie z „Super Expressem”.

Kard. Stanisław Dziwisz stwierdził też, że Jan Paweł II nie bał się śmierci. – Był przygotowany. Zresztą mówił do nas wcześniej: człowiek ma tak żyć, żeby jego przejście na drugi świat, do domu Ojca, było pogodne i radosne. Takie było jego życie i taki był koniec jego życia. On się nie bał śmierci – podkreślił.

Wieczorem 2 kwietnia 2005 r. została odprawiona kolejna msza święta. – Byliśmy przy nim, trzymaliśmy go za rękę, zapaliliśmy gromnicę. I (była – red.) modlitwa nasza cicha, spokojna, bo papież nas przygotował na ten moment. Myśmy to przeżywali, ale staraliśmy się tak zachowywać, żeby nie widział tego naszego głębokiego absolutnie przeżycia. Odchodził ojciec – wspomina kard. Dziwisz.

Czytaj też:
Kluczowe punkty pontyfikatu papieża Franciszka. „Zmienił perspektywę patrzenia na człowieka”
Czytaj też:
Ważny komunikat ws. stanu zdrowia papieża. Są wyniki dwóch badań

Źródło: WPROST.pl / se.pl