Pierwotnie rząd z Nairobi zamierzał zamknąć obozy, zbiorczo określane, jako obóz dla uchodźców Daadab do końca listopada, ponieważ islamiści z Somalii wykorzystywali go, jako bazę wypadową do ataków na cele na terytorium Kenii. W związku z międzynarodową krytyką tego pomysłu, Kenijczycy zgodzili się opóźnić likwidację, by dać czas osobom w nim przebywającym na znalezienie nowych schronień. – Rząd zaakceptował prośbę o przesunięcie terminu zakończenia procesu repatriacji uchodźców z Somalii, co dla zamknięcia kompleksu w Daadab jest najważniejsze, o sześć miesięcy – powiedział minister spraw wewnętrznych Kenii Joseph Ole Nkaissery
Według informacji Kenijczyków, w ośrodku przebywa 250 tysięcy osób, podczas gdy Organizacja Narodów Zjednoczonych wskazuje, że na początku 2016 roku było to 350 tysięcy osób. Przed kilku laty w ośrodku mieszkało niemal pół miliona osób wysiedlonych.
Uchodźcy w Kenii to Somalijczycy, którzy do opuszczenia domów zostali zmuszeni przez konflikt wewnątrz ich państwa. Deklaracja powstania podległego islamistom w 2006 roku organizmu quasi-państwowego zaogniło konflikt wewnątrz afrykańskiego państwa tlący się od czasu wojny domowej z 1991 roku. Równocześnie działania partyzanckie przeciwko lokalnym władzom oraz rządowi z Mogadiszu, którzy kontroluje jedynie część kraj, toczy islamistyczna bojówka Al-Szabab.
