Kolumna wojsk wjechała do stolicy. Prezydent udał się na emigrację

Kolumna wojsk wjechała do stolicy. Prezydent udał się na emigrację

Senegalskie siły zbrojne
Senegalskie siły zbrojne / Źródło: Wikipedia / U.S. Navy/Public Domain
Siły korpusu Zachodnioafrykańskiej Wspólnoty Gospodarczej w niedzielę wkroczyły do stolicy Gambii, Bandżulu. Ich celem jest czuwanie nad bezpieczeństwem kraju podczas objęcia władzy przez prezydenta Adama Barrowa.

Jak informuje agencja Reutera, powołując się na świadków, mieszkańcy stolicy Gambii cieszyli się na widok konwoju wojskowego, na który składały się transportery opancerzone oraz ciężarówki, wiozące żołnierzy. Wojska zajęły m.in. siedzibę prezydenta Yahya Jammeha.

Media podają ponadto, że były prezydent Yahya Jammeh udał się w sobotę na emigrację. Samolot z byłym prezydentem, który władzę nad krajem sprawował 22 lata, wyleciał z Bandżulu o 22.20 naszego czasu. Wraz z Jammehem na pokładzie samolotu miał być prezydent Gwinei Alpha Conde. Jammeh udał się do Konakry, gdzie zostanie mu udzielone czasowe schronienie.

Geografia i wspólnota międzynarodowa przeciwko prezydentowi

Gambia jest niewielkim afrykańskich państwem kompletnie otoczonym przez Senegal. Jedynie od zachodu granicę stanowi wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Właśnie położenie geograficzne zamierza wykorzystać blok państw Afryki Zachodniej (ECOWAS, Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej – red.) do wywarcia presji na prezydenta, który nie chce oddać władzy. Siły senegalskie zostały bowiem dyslokowane na północ i południe od Gambii. Ponadto wsparcie dla ewentualnej akcji militarnej zadeklarowała Ghana, Nigeria skierowała w kierunku wybrzeża Gambii okręt wojenny oraz wysłała do Dakaru, stolicy Senegalu, kilka myśliwców, śmigłowców, samolotów transportowych oraz 200 żołnierzy obsługi.

„Tych, którzy będą opierać się pokojowej zmianie władzy, która winna zajść o północy, czekają wszelkie możliwe konsekwencje, czego muszą być świadomi” – napisał doradca zwycięzcy grudniowych wyborów Mai Ahmad Fatty.

Wolta satrapy

Prezydent Yahya Jammeh rządzi Gambią od 22 lat. Jego rządy to okres m.in. zamykania w więzieniach przeciwników politycznych czy niewyjaśnionych zaginięć dysydentów. Kres wszechwładzy Jammeha miały położyć wybory prezydenckie przeprowadzone w grudniu 2016 roku. Urzędujący prezydent przegrał z Adama Barrowem i w transmitowanym przez telewizję wystąpieniu telefonicznie pogratulował rywalowi oraz uznał jego zwycięstwo.

Uroczystość przekazania władzy zaplanowano na 19 stycznia. Wszystko zmieniło się kilkanaście godzin przed tą datą. 18 stycznia parlament przyjął uchwałę, w której wydłużył kadencję Jammeha o kolejne 3 miesiące, a prezydent wprowadził na terytorium całego państwa stan wyjątkowy, by zablokować możliwość przekazania władzy. Stało się tak, mimo że Unia Afrykańska zapowiedziała, iż przestanie uważać Jammeha za prezydenta od 19 stycznia. Nagłą woltę należy tłumaczyć zapowiedziami polityków opozycji, którzy chcieli wszczęćia śledztw przeciwko Jammehowi w sprawie stosowanych wobec dysydentów na jego polecenie represji. Prezydent stwierdził wówczas, że wybory należy powtórzyć.

Czytaj też:
Prezydent miał oddać jutro władzę. Wprowadził stan wyjątkowy, obywatele opuszczają kraj

Źródło: Reuters / wprost.pl
+
 7

Czytaj także