Strzelanina w nowojorskim szpitalu. Są ofiary, sprawca popełnił samobójstwo

Strzelanina w nowojorskim szpitalu. Są ofiary, sprawca popełnił samobójstwo

Okolice szpitala Bronx-Lebanon, gdy doszło tam do strzelaniny
Okolice szpitala Bronx-Lebanon, gdy doszło tam do strzelaniny / Źródło: Instagram/hollywood_kitty
Jeden z byłych lekarzy szpitala w Nowym Jorku zaczął strzelać w dawnym miejscu pracy. Mężczyzna zabił jedną osobę, 6 ranił, a sam popełnił samobójstwo.

Do tragedii doszło tuż przed godziną piętnastą w jednym z większych nowojorskich szpitali. Odpowiedzialny za strzelaninę jest 45-letni dr Henry Bello, były pracownik szpitala Bronx-Lebanon, który pojawił się w budynku z ukrytym pod fartuchem karabinem półautomatycznym M16. Dr Bello odszedł z pracy w tej placówce w 2015 roku, miał być w przeszłości oskarżany o molestowanie seksualne.

Bello skierował się do wind, wjechał na 16. piętro i tam zaczął strzelać do ludzi. Mężczyzna śmiertelnie postrzelił jedną kobietę, a sześć innych osób ranił, w tym pięć ciężko. Po strzelaninie dr Bello odebrał sobie życie - próbował podpalić się i zmarł wskutek odniesionych obrażeń.

Bill de Blasio, burmistrz Nowego Jorku, poinformował po zdarzeniu, że strzelanina w Bronx-Lebanon „nie była aktem terrorystycznym”. Włodarz miasta wskazał - co już wcześniej podawały także media - że motywy byłego lekarza są raczej związane z pracą.

Szpital Bronx-Lebanon liczy już ponad 120 lat, to prywatna placówka, licząca ponad 970 łóżek.

Czytaj także

 3
  •  
    Bez wątpienia, gdyby pacjenci tego szpitala musieli chodzić z odbezpieczoną bronią długolufową, kalber 33 - nie doszłoby do tragedii. Z tego widać, jak łamane są Prawa Pacjenta i Obywatela w USA! Być może, szpital nie zapewnił pacjentom bezpłatnego dostępu do marihuany "medycznej". Nawaleni tym lirojowo-kalitowym "eliksirem", nie zwracaliby na zastosowaną terapię. Szkoda też lekarza. Mógłby zutylizować jeszcze więcej jankesów...