Argentyna szuka już tylko wraku zaginionej łodzi podwodnej, rodziny są załamane. „Nikogo żywego już nie znajdziemy”

Argentyna szuka już tylko wraku zaginionej łodzi podwodnej, rodziny są załamane. „Nikogo żywego już nie znajdziemy”

Okręt podwodny ARA San Juan
Okręt podwodny ARA San Juan / Źródło: Wikipedia / Martin Otero - Naval Base Mar del Plata, CC BY 2.5
Argentyńska marynarka wojenna poinformowała, że nie ma już nadziei na znalezienie 44 członków załogi okrętu podwodnego ARA San Juan, który zaginął dwa tygodnie temu.

– Pomimo ogromnych wysiłków, nie dało nam się zlokalizować łodzi podwodnej – przekazał rzecznik marynarki wojennej Argentyny Enrique Balbi. Kapitan zaznaczył, że poszukiwania łodzi zostały przedłużone o ponad dwukrotną liczbę dni, które określają możliwości ratowania załogi. – Od wypadku upłynęło dwukrotnie więcej czasu niż 7 dni, w ciągu których załoga miała jeszcze szanse na przeżycie. Na tyle miała zapas powietrza na pokładzie. Nikogo żywego już nie znajdziemy – dodał.

Kapitan poinformował dalej, że marynarka wojenna nie była w stanie określić losu załogi, a na obszarze przeszukiwanym przez służby nie znaleziono śladów wraku. Podkreślił, że operację poszukiwawczą prowadziły liczne statki i inne okręty podwodne. Podano, że marynarka wciąż będzie z pomocą batyskafów USA i Rosji szukać wraku.

Po usłyszeniu wiadomości przekazanej przez Enrique Balbi, krewni i inni marynarze, którzy przebywali w bazie marynarki Mar Del Plata, załamali się. Lekarze udzielali na miejscu pomocy kilku osobom, które straciły przytomność. Wielu krewnych nalegało, aby władze nadal kontynuowały intensywne poszukiwania. Niektórzy oskarżali władze, że zostawili ich krewnych na pastwę losu, inni prowadzili wspólne modlitwy i wyrażali nadzieję, iż wierzą, że ich bliscy wciąż żyją.

Kontakt z 44-osobową załogą argentyńskiego okrętu został zerwany 15 listopada. Od tego czasu trwały poszukiwania, w które włączyło się 13 krajów, m.in. Rosja i Stany Zjednoczone, Chile i Wielka Brytania. W akcji brało udział blisko 4 tys. osób. Dotychczas nie natrafiono jednak na ślad po okręcie. Jego załoga dysponowała zapasem powietrza, który miał wystarczyć na maksymalnie tydzień. Poszukiwania 65-metrowej jednostki koncentrowały się na obszarze znajdującym się w odległości około 430 km od południowego wybrzeża Argentyny.

Czytaj także

 0