Poddała się eutanazji, bo miała problemy psychiczne. Śmierć 29-latki wywołała dyskusję

Poddała się eutanazji, bo miała problemy psychiczne. Śmierć 29-latki wywołała dyskusję

Aurelia Brouwers
Aurelia Brouwers / Źródło: Instagram / aureliabrouwers
Zagraniczne media rozpisują się na temat historii Aurelii Brouwers z Holandii. W styczniu 29-latka poddała się eutanazji. Zabieg przeprowadzono, chociaż kobieta nie zmagała się ze śmiertelną chorobą w fazie terminalnej.

Historię Aurelii Brouwers z Holandii opisało BBC powołując się na materiał holenderskiej stacji RTL. Dziennikarze spędzili z 29-latką dwa ostatnie tygodnie jej życia. Ten czas upłynął kobiecie na oczekiwaniu. Brouwers powiesiła w domu tablicę, na której skreślała dni, jakie pozostały do jej śmierci. Spotkała się ze znajomymi oraz odwiedziła krematorium, do którego miały trafić jej doczesne szczątki.

Eutanazja tylko w fazie terminalnej

Choć w wielu państwach eutanazja jest zakazana, to prawo holenderskie dopuszcza przeprowadzenie takiego zabiegu. Śmierć na życzenie może mieć miejsce wówczas, gdy lekarze stwierdzą, że cierpienie pacjenta jest „nie do zniesienia, bez perspektywy poprawy” oraz, że nie ma innych racjonalnych alternatyw w danym przypadku. W ubiegłym roku w Holandii przeprowadzono 6585 zabiegów eutanazji. Większość z nich wykonano na pacjentach, którzy zmagali się z cierpieniem fizycznym. Jednak aż 83 pacjentów zostało uśmierconych na własne życzenie ze względu na cierpienie psychiczne.

Brouwers, która zmarła 26 stycznia 2018 roku, od dawna zmagała się z depresją. Zdiagnozowano u niej m.in. osobowość chwiejną emocjonalnie typu borderline. Do tego doszły chroniczne myśli samobójcze, niepokój, psychozy oraz „słyszane głosy”. Lekarze 29-latki nie przychylili się do jej prośby o przeprowadzenie eutanazji. Zwróciła się więc do Levenseindekliniek w Hadze. Jest to miejsce ostatniej szansy dla tych, których wnioski zostały odrzucone przez psychiatrę lub lekarza rodzinnego. Tam jej prośbę przyjęto.

Holenderka w rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że „utknęła we własnym ciele, we własnej głowie”. – Chcę po prostu być wolna. Nigdy nie byłam szczęśliwa. Nie znam pojęcia szczęścia – powtarzała. Twierdziła jednak, że mimo choroby psychicznej, jest w stanie świadomie podjąć decyzję o poddaniu się eutanazji. W Holandii nie brakuje głosów, że jej życzenie śmierci było symptomem choroby psychicznej. W związku z tym rozgorzała dyskusja, czy powinno się zezwolić kobiecie na przeprowadzenie eutanazji.

Głosy podzielone

– Fakt, że można to zracjonalizować nie oznacza, że nie jest to objaw choroby – stwierdził dr Frank Koerselman, jeden z najbardziej zdeklarowanych krytyków przeprowadzania eutanazji u osób chorych psychicznie. Dodał, że psychiatrzy nie powinni ułatwiać takich decyzji osobom, które chcą umrzeć. – Nawet jeśli pacjenci stracili nadzieję, można przy nich zostać i im ją dać – dodał.

Z kolei Kit Vanmechelen uważa, że osoby zmagające się z chorobami psychicznymi i tak popełnią samobójstwo, jeśli nie wyda im się zezwolenia na eutanazję. Można ich więc traktować jako pacjentów w fazie terminalnej, bez nadziei uleczenia. Nie zgadza się z tym Frank Koerselman. – Przez całą karierę pracowałem z pacjentami mającymi myśli samobójcze. Nikt z nich nie był w fazie terminalnej. Oczywiście, niektórzy z nich odebrali sobie życie, ale to były zawsze przypadki, w których się tego nie spodziewano – stwierdził psychiatra. Jak podaje BBC, Brouwers podjęła 20 prób samobójczych, po kilku z nich znajdowała się w stanie krytycznym.

Czytaj także:
Belgia. Eutanazja 9- i 11-letniego dziecka. Jedno chorowało na mukowiscydozę

Czytaj także

Czytaj także