Politycy igrają z ogniem. Ogromna dziura w systemie zabezpieczeń Polski

Politycy igrają z ogniem. Ogromna dziura w systemie zabezpieczeń Polski

Grzegorz Braun, Marian Banaś
Grzegorz Braun, Marian Banaś Źródło: PAP / Rafał Guz, Radek Pietruszka
Polski system ochrony informacji niejawnych może nie nadążać za współczesnymi zagrożeniami. Eksperci zwracają uwagę, że w zabezpieczeniach jest poważna luka.

Obowiązująca ustawa o ochronie informacji niejawnych z 2010 roku wyłącza z obowiązku sprawdzania przez służby aż kilkanaście grup osób. Wśród nich jest wielu polityków – to posłowie, senatorowie czy kluczowe osoby w państwie, które ze względu na pełnione funkcje mają dostęp do tajnych danych.

Luka w systemie. Tysiące osób poza kontrolą służb

Według ekspertów oznacza to, że nawet kilkadziesiąt tysięcy osób w Polsce może korzystać z takich informacji bez pełnej weryfikacji kontrwywiadowczej. To sytuacja wyjątkowa na tle innych państw NATO i Unii Europejskiej, gdzie obowiązują znacznie bardziej rygorystyczne zasady.

Problem jest konsekwencją nakładania się różnych systemów prawnych, ochrony informacji, zasad funkcjonowania Sejmu i mechanizmów demokratycznej kontroli. W efekcie powstała „szara strefa”, w której bezpieczeństwo państwa i zasady demokracji wzajemnie się ograniczają.

Kontrowersje wokół dostępu do tajemnic

W ostatnich latach pojawiło się kilka głośnych sytuacji pokazujących słabość systemu. Tu można wskazać przykład Włodzimierza Czarzastego, który pomimo, że brał udział w pracach komisji ds. służb specjalnych, to nie przeszedł pełnej procedury uzyskania dostępu do informacji „ściśle tajnych”, a jednocześnie jako marszałek Sejmu uzyskuje taki dostęp z mocy prawa.

Podobne kontrowersje dotyczyły także Mariana Banasia. Mimo cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa przez służby, były prezes Najwyższej Izby Kontroli nadal miał dostęp do tajnych materiałów dzięki swojej funkcji.

Eksperci zwracają uwagę również na przypadki budzących wątpliwości kontaktów części polityków czy osób publicznych z zagranicą, w tym z Rosją. Tu najjaskrawszym przykładem jest Grzegorz Braun, który wręcz obnosi się ze swoim prorosyjskim poglądem. W kontekście wojny w Ukrainie i nasilonej aktywności rosyjskich służb takie sytuacje uznawane są za szczególnie ryzykowne.

Służby biją na alarm, ale zmian nie ma

Zdaniem specjalistów obecny model ułatwia działanie obcym wywiadom. Luki prawne mogą być wykorzystywane do prób werbunku lub wpływu na osoby mające dostęp do wrażliwych danych.

Jednocześnie relacje między politykami a służbami pozostają napięte. Z jednej strony pojawiają się zarzuty o nadmierną inwigilację, z drugiej na przeszkodzie stoi brak zaufania, który utrudnia wprowadzanie skutecznych mechanizmów kontroli.

Choć w ostatnich latach pojawiały się zapowiedzi reform, realne zmiany wciąż nie zostały wprowadzone. Eksperci wskazują, że dalsze odkładanie decyzji może pogłębiać problem, szczególnie w sytuacji rosnących zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy.

Czytaj też:
Ślubowanie sędziów bez Nawrockiego. Bodnar ocenił trik KO
Czytaj też:
Tusk wskazał „dziesiątkę na wybory”. Oto lista nazwisk