Polacy ścigali się na Słowacji, zginął 57-latek. Syn ofiary zdradził szczegóły wypadku

Polacy ścigali się na Słowacji, zginął 57-latek. Syn ofiary zdradził szczegóły wypadku

Polacy ścigali się na Słowacji. Spowodowali tragiczny wypadek
Polacy ścigali się na Słowacji. Spowodowali tragiczny wypadek / Źródło: Facebook / Polícia Slovenskej republiky
Pod koniec września na Słowacji ścigali się polscy kierowcy. Ich brawurowa jazda zakończyła się wypadkiem, w którym zginął 57-letni Słowak. Obok siedział jego syn, który w rozmowie z TVN24 opowiedział o szczegółach tragicznego wydarzenia.

Do wypadku doszło w niedzielę 30 września w okolicy miasta Dolny Kubin na północy Słowacji. Trzy luksusowe samochody na polskich tablicach rejestracyjnych z dużą prędkością wyprzedzały inne auta, jadąc pasem do jazdy z naprzeciwka. Ich rajd zakończył się tragicznym wypadkiem. Zginął w nim kierowca skody 57-letni Słowak Stefan Onczo.

„Wszystko działo się tak szybko”

Podczas wypadku obok 57-latka siedział jego syn, Michał Onczo. – Mam rany na nodze, rękach i łokciu. Fizycznie jest wszystko w porządku. Psychicznie jest trudno, mnie i mamie – powiedział w rozmowie z TVN24. Zdradził, że jego ojciec jechał około 80-90 km/h. Gdy wyszli zza zakrętu, zobaczyli mercedesa wyprzedzającego auto. – Za nim jechało ferrari, które też chciało wyprzedzić. Tata znał tę drogę, wiedział że jest szeroka, że nawet cztery auta mogą się tam zmieścić – wyjaśnił Onczo.

57-latek dojechał do barierki, ale wtedy porsche uderzyło w ferrari, a później w skodę prowadzoną przez Słowaka. – To była sekunda. Tata wziął to na siebie. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby mnie tutaj – powiedział syn ofiary.

Onczo od razu wybiegł z samochodu i próbował ratować ojca. Pomagali mu w tym inni kierowcy, choć nie pamięta, czy byli wśród nich sprawcy wypadku. – Wszystko działo się tak szybko. Było dużo ludzi, którzy pomagali. Wybiegłem z auta, ale jak zobaczyłem tatę, że jest zakleszczony, tylko leżał i nic nie mówił, to już wiedziałem, że jest źle – zdradził. Stefan Onczo zmarł w drodze do szpitala.

„Ceną ich szaleństwa okazało się ludzie życie”

Ofiara mieszkała w Orawskim Podzamczu. To niewielka miejscowość, w której wszyscy mieszkańcy doskonale się znają. Tragedia była wstrząsem dla sąsiadów rodziny Onczo. – To niezwykle groźne, że ludzie jeżdżą w tak nieodpowiedzialny sposób, z taką prędkością na lokalnej drodze. Doskonale widzieli inne auta. Ceną ich szaleństwa okazało się ludzie życie – mówi Zdenka Svibova, mieszkanka Orawskiego Podzamcza. – Żeby powiedzieć całą prawdę o Stefanie, musielibyśmy opowiadać wam przez cały miesiąc. A i to byłoby mało – mówi Marian, mieszkaniec Orawskiego Podzamcza.

– Żaden człowiek, który go znał, złego słowa o nim nie powie. Jego syn mówił mi, że gdyby ojciec w ostatniej chwili nie skręcił w prawo kierownicą, on zginąłby razem z nim – dodaje Marek, mieszkaniec Orawskiego Podzamcza.

Galeria:
Wypadek na Słowacji z udziałem Polaków

Czytaj także

 3
  •  
    Moja ostatnia wypłata wyniosła 32746 € Działając online. Jestem studentem na pełny etat i pracuję przez dwie godziny każdego dnia na moim laptopie. Czuję się tak dobrze, zarabiając tyle pieniędzy, kiedy inni ludzie muszą pracować za dużo mniej. Aby uzyskać stanowisko, przepisuję ci reakcję już teraz! Więc po pr0stuu podążaj za tą stroną ...

    .......... ❥❥❥ ❥❥ ❥❥❥ www.CashPay40.Com
    •  
      uczyliśmy Europę obsługi widelca, teraz będziemy ich uczyć jak się prawidłowo używa samochodów (bo jełopy nie wiedzą)