Jacob Zuma podpisał kontrakt płytowy, który zostanie opłacony z funduszy przeznaczonych między innymi na projekty kulturalne w mieście Durban i okolicach. Jak podaje BBC, na albumie znajdą się „pieśni protestacyjne”, które zdaniem miejskich urzędników będą stanowić element dziedzictwa kulturowego dla przyszłych pokoleń.
Przedstawiciele partii opozycyjnej Alians Demokratyczny (DA) nazwali to działanie „marnotrawieniem środków”. Zwakele Mncwango przekonywał, że dostępne fundusze powinny być wykorzystywane w taki sposób, by pomagać młodym ludziom w rozpoczynaniu kariery muzycznej. – Jesteśmy za promowaniem kultury i dziedzictwa. Jednak problem polega na tym, że marnuje się pieniądze, przeznaczając je na byłego prezydenta, który próbuje szczęścia w branży muzycznej – powiedział. – Żadna racjonalna osoba nie uwierzy, że skorumpowany i zhańbiony były prezydent śpiewający pieśni to jakakolwiek korzyść dla ludzi – powiedziała radna DA Nicole Graham.
76-letni Zuma 14 lutego 2018 roku ustąpił ze stanowiska głowy państwa. Jak podaje BBC, postawione zostały mu zarzuty korupcyjne. Polityk nie przyznaje się do winy.
Czytaj też:
Prezydent Duda wysłał depeszę do Władimira Putina. Chodzi o katastrofę w Magnitogorsku
