Szokujące doniesienia o katastrofie Boeinga 737 MAX. Piloci w ostatniej chwili wertowali instrukcję?

Szokujące doniesienia o katastrofie Boeinga 737 MAX. Piloci w ostatniej chwili wertowali instrukcję?

Akcja poszukiwawcza po katastrofie Boeinga 737 linii Lion Air
Akcja poszukiwawcza po katastrofie Boeinga 737 linii Lion Air / Źródło: Twitter / @Sutopo_PN
Katastrofy dwóch maszyn Boeing 737 MAX w odstępie niespełna sześciu miesięcy sprowokowały lawinę pytań na temat bezpieczeństwa nowego modelu boeinga. Agencja Reutera publikuje zaskakujące ustalenia dotyczące ostatnich chwil samolotu linii Lion Air, który spadł do morza pod koniec października minionego roku.

Reuters swoje doniesienia opiera na informacjach od trzech osób zbliżonych do śledztwa ws. katastrofy samolotu indonezyjskich linii lotniczych. Boeing MAX ze 189 osobami na pokładzie spadł do morza wkrótce po starcie z lotniska w stolicy Indonezji Dżakarcie. Pytania o przyczyny październikowej tragedii powróciły za sprawą kolejnej katastrofy, do której doszło w lutym w Etiopii.

Jak podaje agencja Reutera, specjaliści, którzy odtwarzali ostatnie chwile lotu maszyny Lion Air ustalili, co działo się, gdy samolot zaczął gwałtownie spadać. Piloci maszyny mieli w tym czasie nerwowo przeglądać instrukcję w poszukiwaniu rozwiązania, ale nie starczyło im czasu na wykonanie jakiegokolwiek manewru, ponieważ boeing zderzył się z wodą.

Śledczy badają, jak doszło do tego, że komputer pokładowy w odpowiedzi na odczyty z uszkodzonego czujnika doprowadził do „zanurkowania” maszyny. Innym wątkiem jest to, czy piloci mieli wystarczające przeszkolenie, by zareagować w tak kryzysowej sytuacji. Wgląd w ostatnie minuty przed katastrofą daje nagranie z rejestratora głosu z kokpitu. Rozmowy, które toczyły się między członkami załogi, relacjonowali dla Reutersa trzej anonimowi przedstawiciele zespołu śledczego.

Chaos w ostatnich minutach

Z informacji uzyskanych przez agencję wynika, że już dwie minuty po rozpoczęciu lotu pilot zgłosił „problem z kontrolą lotu” i zapowiedział utrzymanie maszyny na wysokości około 1,5 km. Nie wiadomo dokładnie, o jaki problem chodziło, możliwe że były to złe wskazania prędkości lotu. W kolejnych minutach kapitan poprosił pierwszego oficera o sprawdzenie skróconej instrukcji obsługi maszyny, która zawiera podręczną listę problemów, jakie można napotkać podczas lotu. Przez kolejne minuty kapitan walczył z komputerem, który na podstawie błędnych odczytów z czujnika wprowadził samolot w gwałtowne nurkowanie. Pilot usiłował podnieść maszynę, ale zabrakło mu czasu. – Wydaje się, że nie wiedzieli, że trymer (część steru odpowiedzialna za utrzymanie toru lotu, służąca do zrównoważenia samolotu) przesuwa się w dół. Myśleli tylko o prędkości i wysokości lotu. To jedyna rzecz, o której mówili – relacjonował informator Reutera.

Przedstawiciele Boeinga odmówili komentarza na temat tych doniesień, powołując się na tajemnicę śledztwa. Producent poinformował jednak, że istnieje określona procedura postępowania w takich przypadkach. Podkreślono, że inna załoga napotkała na ten sam problem przy użytkowaniu boeinga, który uległ następnie katastrofie, ale poradziła sobie z nim. Z raportu wynika jednak, że informacje o problemach nie zostały przekazane pilotom, którzy feralnego dnia zasiedli za sterami Boeinga 737 MAX.

Czytaj także:
Katastrofa samolotu w Etiopii, odczytano dane z czarnej skrzynki. „Wyraźne podobieństwo z tragedią Lion Air”

Czytaj także

 0