Niepokojące wieści z Czarnobyla. Promieniowanie 16-krotnie przekroczyło normę

Niepokojące wieści z Czarnobyla. Promieniowanie 16-krotnie przekroczyło normę

Elektrownia w Czarnobylu (zdj. ilustracyjne)
Elektrownia w Czarnobylu (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Max Pixel
Pożar lasu w pobliżu Czarnobyla doprowadził do znacznego przekroczenia dopuszczalnej normy promieniowania – podaje The Guardian. Ukraińskie władze zmobilizowały do walki z ogniem blisko 100 strażaków, dzięki czemu udało się opanować żywioł.

The Guardian podaje, że pożar wybuchł w sobotę i rozprzestrzenił się na około 100 hektarów lasu leżącego w pobliżu elektrowni w Czarnobylu. Na miejsce wysłano około 100 strażaków, dwa samoloty oraz helikopter, dzięki czemu już w niedzielny poranek ogień nie był widoczny. Na tym jednak koniec dobrej informacji. Szef ukraińskiej państwowej służby kontroli ekologicznej Jegor Firsow pokazał w mediach społecznościowych nagranie przedstawiające licznik Geigera, który wskazywał, że promieniowanie aż 16-krotnie przekroczyło dopuszczalną normę. Takie wzrosty znacznie utrudniały działania służb, ale przekazano jednocześnie, że mieszkający nieopodal ludzie nie byli narażeni na promieniowanie. Jak dodano, niedzielne kontrole wykazały już, że wszystko wróciło do „normy”.

Elektrownia w Czarnobylu – historia

Budowa elektrowni jądrowej w Czarnobylu zaczęła się w latach 70’ XX wieku. Pierwszy reaktor uruchomiono w 1977 roku. W kolejnych latach do użytku oddano kolejne reaktory, w tym w 1983 roku czwarty, w którym później doszło do katastrofy. W sumie reaktorów miało być 6, ale po wypadku zaprzestano dalszej rozbudowy elektrowni.

Reaktory typu RBMK-1000 były wykorzystywane w radzieckich elektrowniach od lat 60’ XX wieku. Nigdy nie spełniały one norm bezpieczeństwa obowiązujących w państwach zachodnich. Chłodzenie lekką wodą i moderacja grafitem umożliwiła stosowanie jako paliwa uranu, którego nie trzeba było dodatkowo wzbogacać. Dzięki temu reaktory typu RBMK są bardzo ekonomiczne, ale również łatwo wywołać ich niestabilność.

Na niestabilność reaktora wpływa wzrost ilości pary wodnej w jego rdzeniu. Zwiększona obecność pary powoduje wzrost mocy reaktora, która z kolei powoduje dalszy wzrost ilości wytwarzanej pary. W ten sposób moc reaktora wymyka się spod kontroli. I właśnie ten mechanizm miał być bezpośrednią przyczyną czarnobylskiej katastrofy.

Ryzykowny eksperyment

Do katastrofy doszło w trakcie eksperymentu, który miał zwiększyć bezpieczeństwo elektrowni w sytuacji awaryjnej. Test miał wykazać, jak długo po ewentualnej awarii elektrownia będzie w stanie produkować energię na potrzeby swojej własnej pracy. Długość eksperymentu zaplanowano zaledwie na minutę.

Ze względu na planowany eksperyment wyłączono wiele z normalnie działających systemów bezpieczeństwa. Miał on pierwotnie zostać przeprowadzony w ciągu dnia, jednak ze względu na awarię innej elektrowni władze nakazały opóźnić wyłączenie reaktora, żeby zrekompensować produkcje energii elektrycznej. Pracownicy elektrowni, którzy przyszli do pracy na nocną zmianę nie byli w wystarczającym stopniu przygotowana na jego przeprowadzenie.

Zgoda na wyłączenie reaktora przyszła z Kijowa dopiero o 23:04. Pracownicy elektrowni prawdopodobnie za bardzo zredukowali moc reaktora, która spadła do 10 MW. To spowodowało nadmierne wydzielanie się ksenonu-135, który w dalszym stopniu zmniejszał moc, powodując tzw. „zatrucie ksenonowe”. W takiej sytuacji reaktor powinno się wyłączyć na 24 godziny. Jednak obsługa elektrowni nie zdała sobie sprawy z „zatrucia ksenonowego” i zaczęła zwiększać moc reaktora do poziomu pozwalającego na przeprowadzenie testu.

Czytaj także:
„Co wy tam knujecie w tych lasach?”. Braun grzmi z sejmowej mównicy i mówi o „systemie totalnej inwigilacji”

Źródło: The Guardian

Czytaj także

 0