Człowiek FSB zamieszany w próbę otrucia Aleksieja Nawalnego dał się podejść. Opozycjonista go nagrał

Człowiek FSB zamieszany w próbę otrucia Aleksieja Nawalnego dał się podejść. Opozycjonista go nagrał

Aleksiej Nawalny
Aleksiej Nawalny / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Człowiek, który mógł doprowadzić do śmierci Aleksieja Nawalnego, dał się podejść opozycjoniście – wynika z nagrań udostępnionych w sieci m.in. przez grupę Bellingcat. Nawalny utrzymuje, że dokonał dziennikarskiej prowokacji i wyciągnął od agenta FSB poufne informacje na temat próby otrucia go. Dowiedział się w ten sposób, co „poszło nie tak” w akcji.

Aleksiej Nawalny, rosyjski opozycjonista, którego próbowano otruć w tym roku (nawet dwukrotnie według ustaleń brytyjskiego „The Times”) opublikował na YouTube przełomowe dla swojej sprawy nagranie. Nawalny zaczyna je od słów:

– Mówiłem już wcześniej, że cała historia otrucia jest ciekawsza niż hollywoodzki film, a wy wciąż nie macie pojęcia, jak prawdziwa jest ta teza. W klasycznej historii detektywistycznej zawsze jest scena, w której sam zabójca przyznaje się do tego, co zrobił. I my też to mamy, to niezwykłe.

Po zapowiedzi takich sensacji Aleksiej Nawalny trochę tonuje nastrój i podsumowuje dotychczasowe ustalenia w sprawie próby otrucia go. Wspomina o ośmiu funkcjonariuszach FSB (rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa), którzy rozpracowywali go od co najmniej czterech lat. Odpowiada też na niedawne tezy Władimira Putina. Prezydent Rosji stwierdził podczas spotkania z dziennikarzami, że żadnego otrucia nie było, a FSB interesowało się Nawalnym, ponieważ jest on powiązany z amerykańskim wywiadem.

Nawalny nagrał rozmowę z funkcjonariuszem FSB

W ubiegłym tygodniu grupa dziennikarzy śledczych, pracujących wspólnie w ramach portalu Bellingcat, opublikowała nazwiska wspomnianych agentów FSB. Wskazywano, że niektórzy z nich to eksperci ds. broni chemicznej i śledzili Nawalnego, gdy ten leciał samolotem (to właśnie na pokładzie maszyny opozycjonista poczuł się gorzej, potrzebne było awaryjne lądowanie w Omsku).

14 grudnia, jeszcze przed publikacjami Bellingcat o ludziach z FSB, Aleksiej Nawalny wraz z dziennikarzami śledczymi skontaktowali się z jednym z agentów, który miał być zamieszany w próbę otrucia. Chodzi o Konstantina Kudriawcewa, eksperta z zakresu broni chemicznej, który uwierzył Nawalnemu, gdy ten w rozmowie telefonicznej podał się za Maksyma Ustinowa, doradcę byłego szefa FSB Nikołaja Patruszewa, aktualnie sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Czytaj też:
Na dorocznej konferencji Władimira Putina zapytano o otrucie Aleksieja Nawalnego. Prezydent Rosji opowiedział o „pacjencie berlińskiej kliniki”

Funkcjonariusz FSB miał opowiedzieć o kulisach próby otrucia... Nawalnemu

Kudriawcew opowiadał przez prawie 50 minut o sprawie. Nawalny na YouTube udostępnił fragmenty, z kolei na stronach Bellingcat zapisano w języku angielskim najważniejsze fragmenty rozmowy.

Nawalny prosi Kudriawcewa o krótkie wyjaśnienie, co „nie wyszło” podczas próby otrucia, ponieważ sporządza raport dla Rady Bezpieczeństwa. Kudriawcew początkowo wypytuje, dlaczego nie dzwonił do Makszakowa (Bellingcat twierdzi, że to on kierował grupą FSB, która próbowała otruć Nawalnego). Później Aleksiej Nawalny wypytuje go o ocenę innych uczestników akcji, by ostatecznie dostać kluczowe informacje.

Nagrany Konstantin Kudriawcew mówi w pewnym momencie:

– On (Nawalny – red.) wyleciał, wylądowali. (...). Jeśli trwałoby to trochę dłużej, wszystko poszłoby inaczej.

– Co trwało by dłużej? – dopytuje na nagraniu Nawalny. W odpowiedzi słyszy, że chodzi o lot. – Jeśli leciałby dłużej i nie wylądowaliby tak szybko (awaryjnie w Omsku – red.), wszystko poszłoby inaczej. Ratownicy działali bardzo szybko i potem... – odpowiada Kudriawcew, zapewniając, że wszystko zostało zaplanowane poprawnie.

Czytaj też:
Brytyjski dziennik ujawnia: Były dwie próby otrucia Aleksieja Nawalnego. „Miał dotrzeć do Berlina martwy”

Ratownicy podając atropinę, mogli uratować życie Nawalnego

Pada też pytanie o to, jak podano toksyczną substancję Nawalnemu. Kudriawcew opowiada, że nałożono ją na bieliznę Nawalnego, ponieważ szybko się wchłania do ciała i nie pozostawia śladów. Wyjawia też, że to on zajął się ubraniami Aleksieja Nawalnego, by oczyścić je ze śladów toksyn.

Kudriawcew wiele razy powtarza też, że w „naszej pracy” (FSB) są różne czynniki, które wpływają na jej powodzenie. Funkcjonariusz potwierdza też poprzednie ustalenia dziennikarzy, którzy wskazywali, że podanie Nawalnemu atropiny przez ratowników medycznych, uratowało mu życie. Atropina zadziała jak antidotum i uchroniła go przed śmiercią na miejscu.

– Udzielili mu (Nawalnemu – red.) pierwszej pomocy, sprawdzili stan zdrowia, podali mu coś w rodzaju antidotum. Podejrzewam, że to był powód (nieudanego otrucia Nawalnego – red.). Ratownicy postępowali zgodnie z instrukcjami, więc tak, to przez ratowników, tak. To był jeden z czynników. Potem leczono go w szpitalu na podstawie symptomów – opowiada Kudriawcew.

Źródło: WPROST.pl / Bellingcat / YouTube -
 1
  • Tiaaa jak taki sam "opozycjonista" jak u nas to serio dajcie sobie spokój z fake newsami.

    Czytaj także