Nie tylko Cimanouska. Jak Łukaszenka zabija sport na Białorusi

Nie tylko Cimanouska. Jak Łukaszenka zabija sport na Białorusi

Aleksander Łukaszenka, Kryscina Cimanouska
Aleksander Łukaszenka, Kryscina Cimanouska Źródło: Newspix.pl / ABACA / ZUMA
Afera białoruskiej biegaczki Krysciny Cimanouskiej to największy skandal igrzysk olimpijskich w Tokio. Lecz uciekająca przed własnym krajem sportsmenka nie jest jedyna. – Takie historie dzieją się codziennie – mówi „Wprost” Paweł Łatuszka, były białoruski minister i ambasador. Sportowcy sprzeciwiający się reżimowi Łukaszenki uciekają albo siedzą w więzieniach, lecz są i tacy, którzy cenią dyktatora.

– Nie reprezentuję narodu, tylko flagę i hymn. Cała reszta mnie nie obchodzi. – Gdyby takie słowa padły na igrzyskach w Tokio z ust polskiego sportowca, mógłby od razu kończyć karierę. Ale brązowy medalista w skoku wzwyż Maksim Nedasekau jest spokojny o swoją przyszłość. Po powrocie z Japonii 23-letni Białorusin dostanie od Aleksandra Łukaszenki sutą premię, etat w rządowym resorcie, może nawet mieszkanie. Jakiś tam walczący o wolność naród nie będzie mu w karierze przeszkadzał.

Białoruscy sportowcy są podzieleni tak samo, jak cały kraj. Ale nie na równe połowy. W najbliższy poniedziałek minie równo rok od wyborów prezydenckich, w których wg niezależnych badań Swiatłana Cichanouska dostała ok. 80 proc. głosów, a Aleksander Łukaszenka ok. 10 procent. Tyle że rządzący od 27 lat białoruski dyktator wyniki głosowania odwrócił i ogłosił zwycięzcą siebie.

Wśród setek tysięcy ludzi, którzy po sfałszowanych wyborach wyszli na ulice całej Białorusi, byli też czynni profesjonalni atleci. Ich reżim ściga szczególnie zaciekle.

– W Białorusi w ciągu ostatniego roku aresztowano 95 sportowców. Siedmiu z nich jest uznawanych za więźniów politycznych – mówi „Wprost” Jewgenij Medwiedew z Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej.

Łukaszenka przykłada wielką wagę do sportu. Każdą wygraną białoruskiego zawodnika traktuje jak swoje własne osobiste zwycięstwo. A każdą porażkę też traktuje bardzo osobiście i szuka winnych – podkreśla Paweł Łatuszka, były minister kultury i ambasador w Polsce, obecnie bliski współpracownik Swiatłany Cichanouskiej.

– Sprawa Krysciny Cimanouskiej to niestety nie jest wyjątek. Takie historie dzieją się na Białorusi codziennie, a tylko ta jedna została nagłośniona, ponieważ wydarzyła się podczas igrzysk olimpijskich – dodaje w rozmowie z „Wprost” Łatuszka.

Artykuł został opublikowany w 31/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.