Według tej agencji, owa taktyka nasuwa porównania z dawną NRD-owską służbą bezpieczeństwa Stasi, która używała próbek zapachu do śledzenia dysydentów.
Próbki zapachu pobrano od tych, których policja uznała za potencjalne zagrożenie. Gdyby podczas szczytu G8 (6-8 czerwca w Heiligendamm nad Bałtykiem) doszło do zamieszek, policyjnym psom łatwiej będzie wyłapywać sprawców - doniosła we wtorek gazeta "Hamburger Morgenpost".
Rzecznik prokuratury federalnej potwierdził te doniesienia, ale odmówił podania jakichkolwiek szczegółów.
Władze Niemiec dokładają wszelkich starań, by szczyt G8 przebiegł spokojnie. Minister spraw wewnętrznych Wolfgang Schaeuble zapowiedział nawet, że antyglobaliści uznani za "potencjalnie niebezpiecznych" mogą być w okresie poprzedzającym szczyt i w czasie samego szczytu zatrzymywani prewencyjnie nawet na dwa tygodnie. Na początku maja policja przeprowadziła w Hamburgu, Berlinie, Bremie i kilku innych miastach rewizje w mieszkaniach osób związanych ze skrajną lewicą. Dokonano wielu zatrzymań.
Aby nie dopuścić demonstrantów w pobliże przywódców G8, miejsce obrad szczytu w Heiligendamm otoczono ogrodzeniem, które kosztowało 12,5 mln euro.
pap, ss