Prawicowy "Le Figaro" podkreśla w artykule redakcyjnym, że mniejsze partie "zostały zepchnięte do drugiej, czy nawet trzeciej ligi".
"Już dużo mówiono o tym, że wybór Nicolasa Sarkozy'ego (na prezydenta Francji - PAP) wyznaczył koniec trwającej od 25 lat epoki. Teraz widać to z (niemal) całkowitą pewnością: Francuzi pragną zmian i szybko do nich dojdzie. Nie chcą ani kohabitacji, ani zmiany frontu" - pisze dalej gazeta.
Lewicowy "Liberation" zauważa, że prezydencka Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), która uzyskała 46 proc. głosów, "jest bliska hegemonii". Na socjalistów głosowało około 36 proc. Francuzów.
Opłacała się strategia otwartości, gdyż spowodowała poważne straty w szeregach przeciwników - komentuje dziennik. Przewiduje też, że centroprawica okaże się równie mocna w najbliższą niedzielę, w drugiej turze wyborów parlamentarnych.
pap, ss