Artykuł o Czeczenii i Putinie okazał się proroctwem. Kadyrow zrobi wszystko, by pomóc swojemu panu

Artykuł o Czeczenii i Putinie okazał się proroctwem. Kadyrow zrobi wszystko, by pomóc swojemu panu

Ramzan Kadyrow i Władimir Putin w 2004 roku
Ramzan Kadyrow i Władimir Putin w 2004 roku Źródło: PAP/EPA / Presidential Press Service
Czeczeni uważają Ramzana Kadyrowa za „mankurta” czyli zdrajcę i kolaboranta. Do tego jest on także znienawidzony przez rosyjskich wojskowych i FSB. Dlatego właśnie zrobi wszystko, by Putin utrzymał się u władzy. Gdyby Czeczenia odzyskała dziś niepodległość, to Kreml miałby problem do rozwiązania, ale Kadyrow najpewniej natychmiast straciłby głowę. Dosłownie.

„Będziemy ścigać terrorystów wszędzie. Jeśli będą na lotnisku, to złapiemy ich na lotnisku. Proszę mi wybaczyć, ale jak znajdziemy ich w wychodku, to utopimy ich w wychodku” – to chyba najsłynniejszy cytat z wczesnego Putina, a może i nawet jego najsłynniejszy cytat w ogóle.

Słowa te wypowiedział we wrześniu 1999 roku, jeszcze jako premier, zaczynając drugą wojnę czeczeńską, która dała mu rozpoznawalność wśród Rosjan i wizerunek twardziela, który nie zawsze gra czysto, ale zawsze jest skuteczny.

Skutki tej oraz pierwszej wojny były straszliwe dla samej Rosji, ale wielokrotnie straszliwsze dla Czeczenii. Z Groznego pozostało morze ruin, dziesiątki tysięcy ludzi straciło życie, a setki tysięcy domy. Około stu tysięcy Czeczenów uciekło do innych krajów. Pożoga nie oszczędziła żadnej rodziny.

Moskwa musiała wpompować ogromne pieniądze w odbudowę zniszczonej republiki. Gigantyczne pieniądze wydatkowane są także każdego roku na utrzymanie licznych jednostek wojskowych na jej terenie oraz dotowanie około 80 proc. lokalnego budżetu. Największe nawet sumy nie są w stanie jednak ugasić nienawiści, jaką większość czeczeńskiego społeczeństwa odczuwa do Rosji.

Czeczeni są pogardzani przez Rosjan, którzy nie uważają ich za równoprawnych obywateli Federacji Rosyjskiej. Czeczeńskie organizacje przestępcze cieszą się ponura sławą w rosyjskich miastach. Sama Czeczenia jest w dużej mierze pozbawiona przemysłu i gospodarki, która pozwoliłaby jej zerwać ze statusem dotowanej republiki. Mimo, że leży w sercu Kaukazu i graniczy z Gruzją, nie posiada żadnej drogi wiodącej na południe, nie jest więc ważnym szlakiem handlowym.

Biorąc wszystko powyższe pod uwagę pojawia się pytanie: po co Rosji Czeczenia? Po co dotować niemal cały budżet republiki zamieszkanej przez niechętnie nastawioną ludność, która gotowa jest walczyć o niepodległość, gdy tylko nadarzy się taka okazja?

Po co dotować region, który jest stałym źródłem problemów, niestabilności i do czasów , był poważnym obciążeniem na i tak nienajlepszym wizerunku Rosji w świecie? Wreszcie po co Rosji ktoś taki jak Ramzan Kadyrow, który bez niej byłby w Czeczenii nikim?

Cały artykuł dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także