Obama jest także zdania, że należy złagodzić przepisy, dotyczące sum, jakie kubańscy Amerykanie mogą wysyłać na Kubę.
Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Obamy, Jen Psaki, kandydat na prezydenta uważa, że amerykańskie restrykcje mają zdecydowanie negatywny wpływ na mieszkańców Kuby, gdyż sprawiają iż są oni w coraz większym stopniu zależni od reżimu Fidela Castro i izolowani od idei, jakie mogliby im przekazać kubańscy Amerykanie.
Obowiązujące od lat 60. restrykcje amerykańskie, zostały dodatkowo zaostrzone w 2004 roku, gdy wprowadzono dalsze ograniczenia, jeśli chodzi o podróżowanie obywateli USA na Kubę czy wysyłania pieniędzy do tego kraju. Obecnie mieszkający w Stanach Zjednoczonych Kubańczycy mogą odwiedzać wyspę nie częściej niż co trzy lata i wysyłać najbliższym rodzinom nie więcej niż 300 dolarów kwartalnie na jedno gospodarstwo domowe. Przed wprowadzeniem nowych restrykcji obywatele USA kubańskiego pochodzenia mogli odwiedzać kraj co roku i wysyłać 3 tys. USD kwartalnie.
Kubańscy emigranci stanowią ważną grupę wyborców. Ich głosy - jak pisze agencja AP - z pewnością będą liczyć się w zbliżającej się kampanii prezydenckiej. Na temat kubańskiego embarga wypowiadała się także główna rywalka Obamy w wyścigu do partyjnej nominacji prezydenckiej, senator Hillary Clinton. W maju powiedziała, iż przeciwna jest rychłemu zniesieniu ograniczeń, a warunkiem takiego kroku winna być najpierw zmiana kierownictwa kubańskiego.
pap, ss