Armenia hubem logistycznym Putina. Wbrew interesom UE i USA

Armenia hubem logistycznym Putina. Wbrew interesom UE i USA

Port morski Batumi, Gruzja
Port morski Batumi, GruzjaŹródło:
18 lutego premier Armenii Nikol Paszynian podczas spotkania z diasporą ormiańską w niemieckim Monachium podkreślił, że Erywań nie jest sojusznikiem Moskwy w kwestii wojny na Ukrainie i nazwał Ukraińców „przyjaznym” narodem. Tyle tylko, że po 2022 roku Armenia stała się czwartym co do wielkości eksporterem półprzewodników i innych towarów podwójnego zastosowania na potrzeby wojenne do Federacji Rosyjskiej.

Chociaż oficjalnie Armenia deklaruje kurs prozachodni, to od dwóch lat jest jednym z głównych hubów logistycznych, które umożliwiają Rosji obejście sankcji, jakie zostały na nią nałożone po inwazji na Ukrainę. Tylko w 2022 r. PKB małej Armenii, liczącej zaledwie trzy miliony mieszkańców, wzrósł o 14,2 proc. „Najbardziej absurdalną rzeczą jest wzrost gospodarczy Armenii… co czyni ją kandydatką na 3. miejsce na liście najszybciej rozwijających się gospodarek świata” – komentował to brytyjski „Telegraph”.

Eksport do Rosji rośnie

27 listopada ub. roku Vahan Sirunyan, minister finansów Armenii przyznał, że w ciągu dziewięciu miesięcy 2023 r., eksport towarów z Armenii do Federacji Rosyjskiej wzrósł o 85 proc., z czego aż 80 proc. stanowił reeksport. Działania rządu w Armenii nie mogły oczywiście przejść bez echa. Amerykański think-tank Jamestown Foundation przestrzegł przed reeksportem towarów objętych sankcjami do Federacji Rosyjskiej. Z kolei dyrektor Biura Koordynacji Sankcji Departamentu Stanu USA Jim O'Brien wprost przyznał, że Waszyngton klasyfikuje Armenię jako kraj pomagający Federacji Rosyjskiej w obchodzeniu sankcji. Warto pamiętać, że choć dyskusja na temat działań Erywania cały czas ma miejsce, to jednak wcale nie przeszkadza to Armenii w dostarczaniu Rosji towarów objętych sankcjami. Robin Brooks, dyrektor Instytutu Finansów Międzynarodowych i były strateg Goldman Sachs, opublikował 17 lutego zaktualizowane dane, które dotyczyły eksportu Armenii do Rosji. „Eksport wzrósł o 430 proc. w porównaniu z inwazją, co dotyczy reeksportu towarów z UE i Chin do Rosji” – wskazał.

Problem reeksportu Armenii zauważają od dwóch lat nie tylko politycy, think-tanki i czołowi ekonomiści, ale także międzynarodowe media. W marcu 2022 r., a więc zaledwie nieco ponad miesiąc po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kanadyjski portal analityczny Geopolitical Monitor wskazywał, że „Armenia jest najlepiej przygotowanym państwem do pomocy Rosji w złamaniu sankcji”. Sytuacja nie poprawiła się nawet po roku zaostrzania zachodnich sankcji wobec Kremla. W marcu 2023 roku główny ukraiński portal informacyjny Unian donosił, że „Armenia staje się gospodarczym zapleczem dla Rosjan, eliminując Moskwie problemy z dostawami towarów i broni objętych sankcjami na rynek rosyjski”. W maju ub. roku amerykański dziennik „Washington Post” przewidywał, że „Zachód może podgrzać atmosferę w Armenii, z której gwałtownie wzrósł reeksport do Rosji szeregu kluczowych towarów, w tym elektroniki”. Z kolei szwajcarska gazeta L'Agefi pod koniec roku tłumaczyła, że „Armenia jest bezpośrednio zaangażowana w reeksport produktów objętych sankcjami do Rosji”. Zachowanie Armenii, która pomaga obchodzić Rosji zachodnie sankcje zostało także zauważone na Bliskim Wschodzie. W grudniu ub. roku izraelski kanał telewizyjny I24 stwierdził, że „Armenia jest głównym węzłem dostaw towarów do Rosji, omijającym zachodnie sankcje, oraz wojskowo-techniczną bazą zaopatrzeniową dla wojsk rosyjskich”.

Samotność Putina

Postawa władz Armenii ws. reeksportu towarów objętych sankcjami jest dla Rosji szczególnie ważna ze względu na to, że Władimir Putin w tej sprawie nie może już liczyć praktycznie na nikogo więcej. W maju 2023 r. francuski oddział Forbesa ocenił, że Erywań jest „głównym kanałem unikania sankcji” w związku z „ograniczeniami w dostawach przez Turcję i Azję Środkową”. Przypomnijmy, że latem 2022 roku Turcja obiecała Stanom Zjednoczonym, że nie pozwoli na obchodzenie sankcji nałożonych na Rosję na terytorium Turcji. W efekcie tureckie instytucje finansowe zaczęły przerywać współpracę z rosyjskimi. Dostrzegły to także rosyjskie media, które alarmowały, że tureckie banki zamykają rachunki rosyjskich firm, a „proces ten naprawdę się nasilił”.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, także do krajów Azji Centralnej wielokrotnie docierały ostrzeżenia ze strony Stanów Zjednoczonych i UE dotyczące konieczności stosowania się do sankcji nałożonych na Federację Rosyjską. Firmy, które pomimo ograniczeń kontynuowały współpracę z Moskwą, zostały wpisane na amerykańską listę sankcyjną. Żeby system zachodnich sankcji był szczelny, Azję Centralną w 2023 roku odwiedził trzy razy specjalny wysłannik UE David O'Sullivan. Podczas ostatniej, która odbyła się w listopadzie, podziękował krajom regionu za pomoc w ograniczeniu eksportu towarów do Federacji Rosyjskiej. Niespełna miesiąc wcześniej, 23 października, ministrowie spraw zagranicznych Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu na spotkaniu z przedstawicielami UE obiecali pomoc w walce z próbami obchodzenia przez Rosję nałożonych sankcji.

Co zrobi Zachód?

Niestety, pomimo poruszania w mediach problemu reeksportu objętych sankcjami towarów z Armenii do Rosji, niewiele się zmienia, zaś społeczność międzynarodowa pozostaje bierna. Chorwacki Net odnotował w maju ub. roku, że Stany Zjednoczone i UE, które dostarczały uzbrojenie i amunicję na wojnę z Federacją Rosyjską, przymykały oko na bliskie partnerstwo między Erywaniem a Moskwą. „Jeśli społeczność zachodnia naprawdę chce szybkiego zwycięstwa Ukrainy, powinna jak najszybciej pozbawić Moskwę tego węzła logistycznego” – oceniał francuski „Fobres”. Z kolei brytyjski „Telegraph” zaapelował do Zachodu o „ostre postępowanie z niektórymi byłymi satelitami radzieckimi”.

Co ciekawe, zamiast ograniczać współpracę ormiańsko-rosyjską, co jest sprzeczne z interesami Waszyngtonu i UE, amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego (USAID) ogłosiła kilka dni temu wsparcie dla Erywania w wysokości 15 mln dolarów. Pewną ironią losu może być to, że w uzasadnieniu stwierdzono, że fundusze mają na celu „zmniejszenie zależności gospodarczej Armenii od Federacji Rosyjskiej”.

Autorem tekstu jest Igor Chalenko – ukraiński analityk polityczny, szef Centrum Analiz i Strategii w Kijowie.Igor Chalenko

Źródło: Wprost / Igor Chalenko/newsweek.ro