Dmitrij Miedwiediew odpowiedział na oskarżenie Rosji o próbę przeprowadzenia ataku dronem na lotnisku Lipsk/Halle. Były prezydent Rosji stwierdził, że Niemcy „zasługują” na bezpośrednie uderzenia w zakłady produkujące sprzęt wojskowy dla Ukrainy.
Wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa zasugerował również możliwość zaatakowania innych celów znajdujących się w Berlinie.
Miedwiediew grozi Niemcom
Miedwiediew nazwał niemieckie ustalenia dotyczące incydentu w Lipsku „sfabrykowaną dywersją”. Oskarżył jednocześnie władze Niemiec o prowadzenie „zaciekle rusofobicznego kursu”.
– Zasługują na bezpośredni atak na wszystkie niemieckie zakłady produkujące sprzęt wojskowy dla kliki Bandery – napisał na Telegramie, cytowany przez Wirtualną Polskę. Rosyjski polityk dodał, że celem mogłyby stać się również „niektóre inne miejsca w Berlinie”. Nie sprecyzował, jakie obiekty miał na myśli.
W dalszej części wpisu Miedwiediew odniósł się do słów Wołodymyra Zełenskiego o pogarszającym się bezpieczeństwie cywilnego lotnictwa nad Rosją. – Z terrorystami się nie dyskutuje, a na ich działania odpowiada się odwetem – stwierdził.
Miedwiediew oskarżył także przywódców państw zachodnich, przede wszystkim europejskich, o sponsorowanie działań Ukrainy.
Zełenski ostrzegł linie lotnicze
Prezydent Ukrainy ostrzegł przewoźników, ubezpieczycieli i operatorów lotnisk, że rosyjska przestrzeń powietrzna staje się coraz bardziej niebezpieczna. Powodem ma być rosnąca liczba ukraińskich dronów wykonujących uderzenia na cele położone w głębi Rosji.
Zełenski podkreślił jednak, że cywilne samoloty nie są bezpośrednim celem ukraińskich operacji. Jego zdaniem linie lotnicze powinny uwzględniać ryzyko związane z coraz intensywniejszymi działaniami wojennymi.
Władimir Putin określił te słowa jako przejaw „terroryzmu państwowego”. Zapowiedział jednocześnie masowe ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną przed nadejściem zimy.
Niemcy oskarżyły Rosję o próbę ataku
Do incydentu na lotnisku Lipsk/Halle doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia. W pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe.
Według niemieckich śledczych bezzałogowiec miał wcześniej uderzyć w skrzydło zaparkowanego samolotu. Ładunek nie eksplodował. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przekazał, że ustalenia policji i służb wywiadowczych wskazują na odpowiedzialność rosyjskich struktur państwowych.
Berlin wezwał rosyjskiego ambasadora i zapowiedział zamknięcie konsulatu generalnego Rosji w Bonn oraz Rosyjskiego Domu w Berlinie. Niemcy chcą również kolejnych europejskich sankcji i ograniczeń wjazdowych dla obywateli Rosji.
Rosyjska ambasada odrzuciła oskarżenia, nazywając je „absurdalną i bezpodstawną prowokacją”. Działania Berlina uznała za bezprecedensową eskalację, która „nie pozostanie bez odpowiedzi”.
Po incydencie rosyjskich dyplomatów wezwały również instytucje Unii Europejskiej oraz władze Francji, Holandii i Belgii.
Czytaj też:
Silna eksplozja w Augsburgu. Zamknięto główny dworzec Czytaj też:
Zełenski zaapelował do linii lotniczych. „Bezpieczne dni dobiegły końca”
