Rozmowy Tusk-Borys

Rozmowy Tusk-Borys

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Aktualna sytuacją Polaków na Białorusi była głównym tematem rozmowy premiera Donalda Tuska z przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi Andżeliką Borys. Straż Graniczna nie wpuściła natomiast towarzyszącego jej wiceprzewodniczącego związku.

Z komunikatu Centrum Informacyjnego Rządu wynika, że premier rozmawiał z Borys między innymi o działalności Związku Polaków na Białorusi, a także o kwestiach związanych z wprowadzeniem Karty Polaka i oczekiwaniach, jakie budzi ten dokument, który ma wejść w życie 29 marca.

Karta Polaka wprowadza ułatwienia i przywileje dla Polaków, zamieszkałych na Wschodzie, gdyż nie jest tam uznawane podwójne obywatelstwo. Umożliwia m.in. refundację wizy Schengen, dostęp do polskich szkół i uczelni oraz ułatwienia w uzyskiwaniu stypendiów, a także podejmowanie pracy i prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce.

Karta Polaka będzie wydawana przez konsula, ma być ważna przez 10 lat od momentu jej przyznania i może być przedłużana na wniosek zainteresowanego. Karty będą drukowane w Warszawie i przesyłane do konsulatów.

Koszt wyprodukowania jednej karty szacowano na 10 zł. Przy założeniu, że refundacji podlegałyby rocznie wizy dla 100 tys. osób - około 24 mln zł. Dofinansowanie kosztów przejazdów (wprowadzenie 37-proc. zniżki dla posiadaczy Karty Polaka) to koszt 2 mln 664 tys. rocznie. Ogółem wszystkie koszty wprowadzenia Karty szacowano na 60-80 mln zł rocznie.

Osoby ubiegające się o Kartę Polaka muszą wykazać swój związek z polskością - w tym przynajmniej bierną znajomość języka polskiego, wykazać, że jedno z rodziców lub dziadków bądź dwoje pradziadków było narodowości polskiej, bądź przedstawić zaświadczenie organizacji polonijnej o działalności na rzecz kultury i języka polskiego.

Dane osób, które otrzymają Kartę, umieszczone będą w centralnym rejestrze prowadzonym przez Radę do Spraw Polaków na Wschodzie.

W środę sejmowa Komisja Łączności z Polakami za Granicą poparła projekt nowelizacji ustawy o Karcie Polaka. M.in. przyznaje on konsulom prawo do zasięgania opinii organów bezpieczeństwa co do osób wnioskujących o taką Kartę.

Ponadto nowelizacja ma dostosować terminologię, stosowaną w ustawie o Karcie Polaka do przepisów związanych ze znalezieniem się naszego kraju w strefie Schengen.

Według szacunków w pierwszym roku o Kartę może ubiegać się kilkaset tysięcy osób, docelowo - znacznie ponad milion.

Wizycie Andżeliki Borys towarzyszył przykry incydent. Straż Graniczna nie wpuściła do Polski towarzyszącego jej wiceprzewodniczącego ZPB Józefa Porzeckiego. Anulowano mu też wizę.

Polska Straż Graniczna zatrzymała go na przejściu drogowym w Kuźnicy (Podlaskie), tłumacząc, że figuruje on na liście osób niepożądanych na terytorium naszego kraju. Mjr Józef Puczyński z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej powiedział, że nie wie, jakie są powody umieszczenia Porzeckiego w rejestrze osób niepożądanych, a Straż Graniczna jest tylko wykonawcą decyzji administracyjnych. Poinformował, że został on umieszczony w spisie 22 grudnia 2007 roku.

Premier Donald Tusk podczas spotkania rozmawiał o Porzeckim z Andżeliką Borys. Jeszcze przed spotkaniem powiedział dziennikarzom, że wie, jakie są zastrzeżenia do Porzeckiego, "ale nie chciałby o tym publicznie rozmawiać". Dodał jedynie, że dotyczą one przeszłości. W wydanym po spotkaniu premiera z szefową ZPB komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu napisano, że Borys poruszyła kwestię zatrzymania Porzeckiego na polskiej granicy. "Jak zapewnił premier, sprawa ta będzie wyjaśniana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji".

W rozmowie telefonicznej z PAP Porzecki powiedział, że jego wiza wjazdowa została anulowana i że wraca do domu. Poinformował, że odmówiono mu wyjaśnień. "Upokorzenia spotykają mnie teraz z obu stron" - dodał.

Porzecki - jak mówił - "nie ma pojęcia", dlaczego znalazł się na liście i że jest sprawą "zbulwersowany", "brak mu słów", i że podobne odczucia ma prezes ZPB Andżelika Borys, z którą rozmawiał. Przypomniał, że podobny incydent miał miejsce w 2000 roku i został przeproszony przez polskie władze po pięciu latach.

Dodał też, że w ciągu ostatnich trzech lat trzy razy był przetrzymywany w białoruskich więzieniach i dwa lata miał zakaz wyjazdu ze strony białoruskiej.

Porzecki zaznaczył, że ostatnio bez problemu wjeżdżał do Polski. W grudniu ub.r. wraz z prezes ZPB Andżeliką Borys uczestniczył w spotkaniu z marszałkiem Sejmu i Senatu oraz ministrem spraw zagranicznych. Według portalu kresy24.pl, do Polski został wpuszczony brat Józefa Porzeckiego, z którym podróżował.

W 2000 r. po nagłej dymisji Tadeusza Gawina z funkcji szefa ZPB, nieoficjalnie mówiło się, że powodem dymisji był skandal z Porzeckim, któremu polskie służby graniczne zakazały wjazdu do Polski. Krążyły wówczas domysły, że była to kara za współpracę z władzami białoruskimi lub nawet służbami specjalnymi tego kraju. Po dymisji Gawina, Porzecki był wówczas p.o. szefem ZPB.

Grodzieński dziennikarz Siahiej Astraucou, który badał przyczyny konfliktu w ZPB, twierdził wówczas, że jedna grupa wysuwa przeciwko drugiej "argumenty ciężkiego kalibru". Stronnicy Gawina oskarżali Porzeckiego o sabotaż.

"Potwierdzenie, że pieczątka w paszporcie Porzeckiego nie jest pomyłką, lecz wstawiono ją dlatego, że uważany jest w Polsce za persona non grata, były prezes ZPB usłyszał z ust wysokich urzędników państwowych, w tym ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych Bogdana Borusewicza" - powiedział wtedy Astraucou.

Tygodnik "Wprost" pisał o tym w 2005 r. Według naszych informacji wystawiony Porzeckiemu w 2000 r. zakaz wjazdu do Polski wiązał się z tym, że zdaniem polskich służb Porzecki był współpracownikiem białoruskiego KGB. Autor artykułu przytoczył wówczas wypowiedź m.in. Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa Stowarzyszenia Wspólnota Polska, który powiedział, że wyjaśniał sprawę Porzeckiego i od służb specjalnych usłyszał, że podstawy do wydania zakazu wjazdu są poważne.

pap, em

-
 1

Czytaj także