Rekordowo niska frekwencja w UE

Rekordowo niska frekwencja w UE

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rekordowo niska frekwencja w zakończonych wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE) to wina złej debaty politycznej, za którą odpowiadają partie - oceniła w rozmowie z PAP unijna komisarz ds. komunikacji Margot Wallstroem.
Z danych PE wynika, że frekwencja wyniosła 43,24 proc. i była najniższa od czasu pierwszych wyborów powszechnych do PE w 1979 roku.

"Niska frekwencja jest bardzo rozczarowująca - to kolejny dowód, że brakuje nam prawdziwej europejskiej kultury i debaty politycznej. W kampanii wyborczej było niestety bardzo wiele narodowych dyskusji - ubolewała komisarz. - Główna odpowiedzialność spoczywa na partiach politycznych".

Jej zdaniem obywatele UE są rozczarowani narodowymi rządami "i to jest ich sposób na pokazanie tego". "Niestety pokazują to, po prostu nie głosując, to smutne" - powiedziała.

Wallstroem wskazała na trzy najważniejsze wnioski do wyciągnięcia z rekordowo niskiej frekwencji:

"PE nie powinien się bać większych politycznych kontrowersji, bo to właśnie budzi zainteresowanie ludzi. Kraje muszą się nauczyć, że ich wewnętrzna debata powinna mieć też wymiar europejski. Po trzecie, musimy dalej słuchać tego, co ludzie mówią, lepiej wyjaśniać Europę i utrzymywać kontakty na poziomie lokalnym" - wyliczyła.

Na koniec Wallstroem dodała: "Trzeba też oczywiście zwiększyć rolę kobiet w polityce"

pap, keb
 0

Czytaj także