Pierwsze jednostki brytyjskich i niemieckich komandosów są już w rejonie Afganistanu, twierdzi brytyjska i niemiecka prasa. Przedstawiciele rządów nie zaprzeczają.
"Sunday Times" napisał nawet, że w piątek pod Kabulem doszło nawet do wymiany ognia między grupą czterech żołnierzy elitarnego brytyjskiego oddziału specjalnego SAS a talibami. W starciu nikt ponoć nie ucierpiał.
Brytyjski resort obrony nie chciał komentować tych rewelacji.
Pierwsza grupa komandosów z niemieckiej jednostki elitarnej KSK została już wysłana w największej tajemnicy w rejon Afganistanu - pisze niemiecki tygodnik "Welt am Sonntag". "Siły specjalne z Calw (miejsce stacjonowania jednostki KSK - PAP) przygotowują tam operację wspólnie z oddziałami z Ameryki i dwóch innych krajów sojuszniczych, której celem będzie być może uwolnienie uwięzionych w Kabulu zakładników" - czytamy w tygodniku.
Jak twierdzi "Welt am Sonntag", niemieccy komandosi udali się w rejon kryzysu zwykłymi liniami lotniczymi jako cywilni pasażerowie, a nie samolotem transportowym Luftwaffe.
Rzecznik ministerstwa obrony nie potwierdził ani nie zaprzeczył tym doniesieniom. "Zastrzegamy sobie powściągliwość, aby nie zaszkodzić żołnierzom i ich rodzinom" - powiedział. Minister obrony Rudolf Scharping wyjaśnił natomiast, że wysłani żołnierze mają wzmocnić personel ochrony niemieckiej ambasady w Pakistanie.
em, pap
Brytyjski resort obrony nie chciał komentować tych rewelacji.
Pierwsza grupa komandosów z niemieckiej jednostki elitarnej KSK została już wysłana w największej tajemnicy w rejon Afganistanu - pisze niemiecki tygodnik "Welt am Sonntag". "Siły specjalne z Calw (miejsce stacjonowania jednostki KSK - PAP) przygotowują tam operację wspólnie z oddziałami z Ameryki i dwóch innych krajów sojuszniczych, której celem będzie być może uwolnienie uwięzionych w Kabulu zakładników" - czytamy w tygodniku.
Jak twierdzi "Welt am Sonntag", niemieccy komandosi udali się w rejon kryzysu zwykłymi liniami lotniczymi jako cywilni pasażerowie, a nie samolotem transportowym Luftwaffe.
Rzecznik ministerstwa obrony nie potwierdził ani nie zaprzeczył tym doniesieniom. "Zastrzegamy sobie powściągliwość, aby nie zaszkodzić żołnierzom i ich rodzinom" - powiedział. Minister obrony Rudolf Scharping wyjaśnił natomiast, że wysłani żołnierze mają wzmocnić personel ochrony niemieckiej ambasady w Pakistanie.
em, pap