Berlin Berlinem, a prezydent u górali

Berlin Berlinem, a prezydent u górali

Dodano:   /  Zmieniono: 16
Z dużą przyjemnością oglądało się wczorajsze wydarzenie z Berlina, związane z rocznicą obalenia Muru Berlińskiego. Pomimo deszczu i chłodu, pod Bramę Brandenburską przyszły tysiące ludzi i przyjechało tysiące turystów. Nie dla polityków, którzy obficie zjechali do stolicy zjednoczonych Niemiec, ale dla siebie, dla poczucia jedności i wspomnień tamtego wspaniałego wydarzenia sprzed 20 lat.
Niemcy pokazali, jak się obchodzi tego rodzaju rocznice i jakie z tego wyciąga się profity dla wizerunku kraju. Mało osób w Polsce zapewne wie, że data 9 listopada ma znaczenie dla Niemców podwójne. Nie jest to tylko symboliczna rocznica zjednoczenia BRD i DDR, ale również rocznica jednego z wielu dni hańby niemieckiej - Nocy Kryształowej (Kristallnacht) z roku 1938, wielkiego dnia pogromów i mordów Żydów. Dlatego ten dzień nie będzie nigdy świętem narodowym... ale polityczna narracja pozwoliła na przykrycie tamtych wstydliwych czasów.

Niemcy, w dalszym ciągu podzieleni co do efektów zjednoczenia, na zewnątrz pokazują jedność. Jedność narodową i poczucie tożsamości - także europejskiej. I ile by Polacy nie przypominali, że obalanie komunizmu zaczęło się w Polsce (czego nikt nie neguje), to jednak wszyscy pamiętają, że kulminacja nastąpiła w Berlinie. Lech Wałęsa i "Solidarność" zostaną ważnymi elementami tego procesu, ale symbolem jest właśnie Mur w Berlinie.

To co wiedzieliśmy na ekranach telewizyjnych, jest dysonansem do tego, co odbyło się w Polsce kilka miesięcy temu, przy obchodach rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku. Polskie "elity" polityczne robiły przez lata wszystko, by zdezawuować znaczenie i rolę Okrągłego Stołu, Lecha Wałęsy. Ale w Berlinie mówiono o tym, to Angela Merkel i amerykańska sekretarz stanu, Hilary Clinton, przypomniały o polskim wkładzie w obalaniu komunizmu.
Polskie obchody rocznicy 4 czerwca były na tle niemieckich obchodów 20. rocznicy obalenia muru tylko namiastką święta. Słuszne są opinie, że w sprawie umiejętności budowania i podkreślania symboliki naszego udziału w obaleniu komunizmu, przegrywamy, nie tylko z Niemcami, ale nawet z.. Michaiłem Gorbaczowem.

W dniu wczorajszym dał się zauważyć, że mało miejsca poświęcono Unii Europejskiej i integracji. To było wyraźnie zaakcentowanie spraw związanych z obaleniem komunizmu i odtworzeniem jedności niemieckiej. To wyraźny znak, że stolica polityczna Europy nie jest tylko w Brukseli, ale że również Niemcy chcą sprawować patronat nad Europą.

Na koniec jeszcze jedna dygresja polska.

Polski prezydent nie pojechał do Berlina - wolał zagościć w powiatowym Nowym Sączu i tam odbierać czołobitne hołdy górali (honorowe obywatelstwo miasta). Pomiędzy bajki należy włożyć tłumaczenie, że takie były ustalenia z premierem Donaldem Tuskiem. Prawdziwym powodem absencji prezydenta pod Bramą Brandenburską było to, że jednym z bohaterów uroczystości i święta był Lech Wałęsa. Nie do zniesienia dla wybujałego ego Kaczyńskiego byłoby wysłuchiwanie na żywo hołdów i honorów wobec przywódcy "Solidarności"...

Lech Kaczyński zapewne był zaproszony, ale na szczęście sam zrozumiał, że w Europie nie ma już czego szukać - dla przywódców europejskich nie jest już żadnym partnerem.

 16
  • Waffen SS @ yahoo.com   IP
    Zjednoczone Niemcy to poczatek tzw \" Finalowego Rozwiazania Kwestji Zydowskiej \" Jako czlonek
    amerykanskiego Narodowego Ruchu Socjalistycznego
    Jestem gotowy do spelnienia patriotycznego obowiazku
    totalnej eksterminacji zydostwa

    Sieg Heil!
    • prof.Bydlo-Bart.   IP
      Rebe Azrael!Prezydent RP dobrze zrobil,ze nie chcial brac udzialu w tym przedstawieniu,wraz z oszustem i kapusiem Bolkiem.Co do \"rozdmuchanego ego\" to wlasnie Bolek jest tego zjawiska najlepszym przykladem.Niech rebe zajmie sie lepiej,innym pozytecznym zajeciem(handel?),a nie propaganda.
      • ela   IP
        jeszcze sie taki nie urodzil co by wszystkim dogodzil.Walesa byl ,jest lubianym, milo go przyjmuja co nie mozna powiedziec o naszym prezydencie ,co stale ma smutna morde ,lepiej niech siedzi w domu.Go nigdzie nie zapraszaja ,bo namieszal wszedzie, smutne ale prawdziwe.
        • patriota   IP
          Bardzo dobrze ,ze prezydent Kaczynski nie pojechal do Berlina .Jak potraktowali naszego narodowego bohatera Walese to widzielismy z transmisji na zywo(wylaczyli mu mikrofon i o malo mu nog nie polamali szemrani-kamerzysci) no a potem migawki w TVP tego nie pokazaly komentarzy naszych rodzimych pismakow zabraklo.Prawda jest taka,ze Polska nie liczy sie na swiecie chyba,ze potrzebuja miesa armatniego na wojny to wtedy sobie wielcy tego swiata przypomonaja,ze jest taki nadwislanski kraj gdzie ochotnikow ochoczo wysla rzad zwany polskim.
          • zet   IP
            I teraz widac wielkosc naszego malego zlosliwca. Jak gina gornicy to on w tance, jak Europa swietuje obalenie komunizmu to on hyc, na Podhale. Oj, widok wszedzie popularnego i zadowolonego Walesy wyraznie mu nie sluzy.

            Czytaj także