Belgia w szoku. 9 osób zginęło pod gruzami domu

Belgia w szoku. 9 osób zginęło pod gruzami domu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Belgia jest w żałobie i szoku po ogłoszeniu w czwartek, że liczba ofiar śmiertelnych zawalenia się pięciokondygnacyjnego domu w centrum Liege, na wschodzie kraju, wzrosła do dziewięciu. Ratownicy są przekonani, że pod gruzami znajdują się kolejne ofiary, ale są nikłe nadzieje, że ktoś przeżył katastrofę.
Liczba ofiar może wzrosnąć do 15-20 - powiedziała w czwartek po południu minister ds. wewnętrznych Annemie Turtelboom. Powody eksplozji, która w środę nad ranem zmieniła kamienicę w stertę gruzu, nie są znane. "To było jak trzęsienie ziemi, prawdziwe piekło. Wszędzie było pełno ludzi i krwi" - opowiadał jeden ze świadków dziennikowi "Le Soir". W wyniku eksplozji w położonym o 100 metrów dalej ratuszu popękały szyby w oknach. Wybuchł pożar, a zaniedbany budynek całkowicie się zawalił.

O skali zniszczeń świadczy fakt, że podczas akcji ratowniczej, w środę, wydobyto tylko jedną żywą osobę - 13-letnią dziewczynkę. Do pozostałych ofiar ratownicy dotarli w czwartek - ciała są w stanie uniemożliwiającym identyfikację.

Z uwagi na ryzyko zawalenia się sąsiednich domów, ich mieszkańców ewakuowano. Z miejsca katastrofy wycofano ciężki sprzęt i dalsze poszukiwania prowadzone są ręcznie.

Nie wiadomo, ile jeszcze ofiar może być pod gruzami. Belgijskie media mówią o co najmniej trzech-czterech osobach. Kamienica, choć w centrum miasta, była zdegradowana i zamieszkana w dużej mierze przez studentów i imigrantów, więc brak wiarygodnych danych o tym, ile osób było w poszczególnych mieszkaniach. Kilkanaście rodzin twierdzi, że od środy nie ma kontaktu z bliskimi, którzy mogli przebywać w kamienicy. "Trudno jest sprecyzować liczbę poszukiwanych. Normalnie jest tam dużo młodych ludzi. Czy wszyscy tam byli? Spali u siebie, czy u swoich znajomych? A może mieli gości w swoich mieszkaniach?" - pytał retorycznie przedstawiciel władz miasta Pierre Reuter.

Według rzecznika belgijskiego MSW, co najmniej 21 osób zostało rannych, w tym trzy są w stanie krytycznym. Miejsce tragedii odwiedzili już król Belgów Albert II oraz premier Yves Leterme. Była to największa katastrofa w Belgii od 2004 roku, kiedy to na skutek awarii w zakładach przemysłowych Ghislenghien na wschodzie kraju zginęły 24 osoby, a 132 odniosły obrażenia.

PAP, dar