Ofensywa radykalnego islamu

Ofensywa radykalnego islamu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Konflikt czeczeński już od dawna nie jest romantyczną walką narodowowyzwoleńczą. Na Kaukazie toczy się wojna religijna, w której to radykalny islam wygrywa.
Zupełnie niespodziewanie w Czeczenii przestało chodzić o niepodległość państwa. Taki był cel na początku, ale gdy wojna czeczeńsko-rosyjska zbierała swoje krwawe żniwa, a dowódcy polowi ginęli, ich miejsce zaczęli zajmować coraz bardziej radykalni i religijni liderzy. O Dżoharze Dudajewie, pierwszym prezydencie Czeczenii, można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że był islamskim radykałem. Jeśli już religia odgrywała jakieś znaczenie to drugorzędne, nie będąc jednocześnie głównym motorem działania.

Można oczywiście kłócić się co spowodowało religijną radykalizację konfliktu czeczeńskiego. Czy to wina Rosjan, którzy od początku lat dziewięćdziesiątych w często niezwykle brutalny sposób rozprawiali się z Czeczenami topiąc w krwi ich nadzieje na suwerenność? Łamanie praw człowieka i dehumanizacja konfliktu były na porządku dziennym. Może to jednak wina islamu, który jest religią wojny? Wszak Polacy – pomimo represji nazistowskich i sowieckich – nie stali się religijnymi fanatykami, a Afgańczycy, Irakijczycy, Saudowie i Czeczeni w jakieś swej części tak?

To jednak kwestia drugorzędna. Najważniejsze jest to, że obecnie na Kaukazie świętą wojnę głosi Doku Umarow, dawny podziemny prezydent Czeczeńskiej Republiki Iczkerii. Obecnie jest samozwańczym emirem Kaukazu Północnego, państewkiem w ramach Emiratu Kaukaskiego. Najbardziej znaną akcją Umarowa jest atak na moskiewskie metro w marcu 2010 roku, w którym to życie straciło 40 osób. Na początku lat dziewięćdziesiątych to nie było możliwe, ale teraz tak – motywacja religijna usprawiedliwia nawet największą zbrodnię.

Emirat Kaukaski to coś więcej niż tylko marzenie fundamentalistów islamskich. To faktyczne państwo składające się z kilku prowincji, w tym z Czeczenii, Inguszetii, Osetii Północnej i Dagestanu. Co gorsza, państwo to jest co do zasady wrogie naszej cywilizacji – przyjęto krytykę całego Zachodu, w tym Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Z Kaukazu płyną bardzo niepokojące sygnały i potwierdzenie dawno znanej reguły – długotrwałe konflikty zbrojne zawsze prowadzą do radykalizacji. W połączeniu z islamem daje to mieszankę wybuchową. Pierwsza generacja czeczeńskich przywódców, mająca za sobą służbę w Armii Czerwonej, stosowała konwencjonalne metody – działania partyzanckie, tworzenie sił nieregularnych. Teraz jednak na porządku dziennym jest nie tylko ścinanie głów swoim przeciwnikom, ale także dokonywanie zamachów samobójczych na cele wojskowe i cywilne. Nie ma już żadnych reguł i żadnej świętości – terroryści udowodnili to w Biesłanie biorąc na zakładników Bogu ducha winne dzieci.

Pół biedy, gdy islamiści wprowadzają twarde prawo religijne u siebie, a to się już dzieje. Dodać należy, że coraz bardziej – teraz prześladują „wyzwolone" kobiety, ale za parę lat będą je kamieniować jak teraz w Somalii czy za talibów w Afganistanie. Problem pojawia się, gdy chcą szerzyć swoje autorytarne rządy poza granicami świata islamu. Front wojny religijnej już dawno temu przeniósł się z Czeczenii na cały Kaukaz, a potem do serca Rosji – Moskwy. Będzie jeszcze gorzej, bo czeczeńscy radykałowie już ogłosili globalną walkę o zwycięstwo islamu.